sobota, 15 września 2012

ROZDZIAŁ 31


***MILLY***

Nie wyobrazacie sobie jak on zwarjowal na punkcie malenstwa. Zaczelo się od kupowania zabawek kocykow ubranek a w tym wypadku ze nie wiemy czy to chłopiec czy dziewczynka było ich dwa razy wiecej a teraz doszło do tego ze nosi koszulki z naklejonym zdjęciem USG. Z tego możecie się domyślić ze cały świat wie już o dziecku a także o zareczynach. Fank jak fanki jedne się cieszą a drugie chcą mnie zabić. Ja tam się nie przejmuje choć nie znaczy ze cieszę się z ich heitow jest mi z tego powodu przykro. Ale przeciez najważniejsze jest to co myślą o tobie rodzina i przyjaciele a nie jakieś napalone nastolatki. Za pare dni chłopcy wyruszają w trasę strasznie się cieszę ze będę im towarzyszyć. Spełni się moje marzenie może wam nie wspominalam ale marże o tym by być menadzerem gwiazd wiem ze teraz jestem tylko asystentka Paula no ale dla mnie to i tak dużo. Dziś mam wraz z Harrym  pojechac do niego. Nie wiem co od nas chce ale boje sie ze to ma zwiazek z naszymi zareczynami i ciążą. pojechalismy do wielkiego biurowca w centrum Londynu. Udalismy się na 4 piętro do gabinetu nr. 40. Trzymając się za ręce weszlismy do środka
J,H: hej Paul
P: o już jesteście. Możecie mi wytłumaczyć co to znaczy?- powiedział ze zloscia niemalże zucajac w nas Gazeta gdzie na pierwszej stronie były  zjecia na jednym  nas idących ulica. Harry w koszulce ze zdjęciem a na drugim  zbliżenie na
moja rękę a raczej na pierscionek.
P: no słucham
H: no wiec to co tu piszą to prawda. Oswiadczylem się Milly
P: mam nadzieje ze ona nie jest w ciąży
H: jest
P: CO? PRZECIEŻ TO ZRUJNUJE CI I CHLOPAKA KARIERE JUZ MACIE MNIEJ FANEK PRZEZ TO ZE MACIE DZIEWCZYNY A TERAZ CO CHCESZ SIE ORZENIC I WYCHOWYWAC DZIECKO? NIE MA MOWY SLUBU NUE BEDZIE A TY/ zwrócił się do mnie. Był wściekły- USUNIESZ TEGO BACHRA
H: NIE DRZYJ SIE NA MOJA NARZECZONA- krzyknął przytulajac mnie. Jak on może kazać mi usunąć dziecko przecież to moja sprawa a nie jego
H:PO DRUGIE NIE NAZYWAJ MOJEGO DZIECKA BACHOREM A PO TRZECIE CHYBA OSZALALES MILLY NIE USUNIE GO
P:JAK SOBIE CHCESZ WYBIERAJ ALBO ONA ALBO ZESPOL ZASTANOW SIE-
Nie no to już przesada czyli co albo ja albo kariera boje się ze prze zemnie odejdzie ze zespołu
H: Nie mam się nad czym zastanawiać odchodze
J:Harry nie rób tego proszę- mówiłam placzac
H: Milly zrozum ty i nasze dziecko jesteście dla mnie najważniejsze i nic tego nie zmieni. Jak muszę to odejdę zrobię to dla nas
J:Ale ja nie chce żebyś pozucal swoje mazenia dla mnie. Pomysl o chlopakach co oni zrobią bez Ciebie
H: nie martw się poradzą sobi
P: DAJE CI TYDZIEN NA PODJECIE DECYZJI. A TERAZ ZEGNAM PANSTWA
Wyszlismy z pokoju i udalismy się do domu. Pozegnalam się z Harrym przed wejciem. W salonie siedziała Kate
K: hej o Boże co się stało czemu płakałas?
J: Paul jak się do wiedział o ciąży i zareczynach. Kazał Harry'emu wybierać albo ja albo zespół. On chce odejść przeze mnie. Muszę coś zrobić żeby tego nie robił
K: ale jeśli on chce to nic nie zrobisz
J: wiem mam pomysł. Jesli ja go zostawie to wtedy wszystkie problemy znikną tak to jest dobry pomysł
K: co? Przecież on się zalamie. Kobieto czy ty slyszysz co ty mówisz on Cię kocha
J: tak będzie lepiej wyjade. Znikne z jego zycia. Zapomni o mnie i wszystko się ulozy- mówiłam przez płacz
Lou- on nie zapomni
J: louis co ty tu robisz?
Lou: graliśmy z chłopakami w piłkę i przeleciala nam do was a ze dzwi balkonowych nie zamknelam to postanowiłem wejść i was przestraszyć. Ale to nie ważne. Nie możesz go zostawić
J: lou zrozum jak tego nie zrobię to on odejdzie z zespołu. Nie chce żeby rujnowal sobie życie przeze mnie
Lou: widzę ze Cię nie przekonam ale pamiętaj nie ważne czy wyjedziesz czy nie on nie przestanie Cię kochać
***pare dni puzniej***
Dziś dzień kiedy opuszczam moja ukochana Anglie moja rodzine przyjaciół narzeczonego. Nie chce tego ale wiem ze tak będzie lepiej dla niego. Pakujac swoje rzeczy nie mogę powstrzymać łez. Wiem ze wyjeżdżając zamykam rozdział w życiu.
Przylecialam do Polski do cioci Basi (mamy Kate) znam dobrze język wiec nie mam problemu kiedyś każde wakacje tu spedzalam.  Hazza prubuje się ze mną skantaktowac ale ja nie odbieram nie odpisuje. Nikt nie wie gdzie jestem. Wiedza ze wyjechalam nawet Kate nie wie gdzie to dlatego ze znam ja dobrze i wiem ze wkoncu powiedziała by loczkowi gdzie jestem. Siedzę ciage w pokoju ciagle płacze ale wiem ze tak będzie lepiej dla niego. A on jest dla mnie najważniejszy. Tęsknię za nim

***HARRY***
Straciłem ja. Dlaczego? Kiedy wszystko się zaczęło układać ona wyjechała? Nie wiem gdzie jest martwie się o nią. Wczoraj dostałem  list od niej
" kochanie  będzie lepiej dla Ciebie jak wyjade jak znikne z twojego życia raz na zawsze. Wiem ze chciales odejść z zespołu przeze mnie. Wiedz ze jest mi trudno pisać ten list pozegnalny ale wiem ze jak bym ci to powiedziała to byś mnie zatrzymał. Ciężko mi jest wyjechać i zapomnieć o tobie kocham Cię i chce żebyś zapomniał o mnie. Życzę ci udanej kariery i żebyś ulozyl sobie zycie bezemnie kocham Cię Milly xxx" cała noc plakalem nie mogę sobie z tym poradzić. Muszę ja znalesc. Pytalem się Kate jej rodziców nawet susi ale nikt nie wie gdzie ona jest. A co do odejścia z zespołu to zdecydowałem odejść. Chłopaki zrozumieli to nie chce poświęcać miłości dla kariery. Kontrakt mam do konca trasy koncertowej po Europie. Potem koniec ze spiewem muszę zacząć studia. A co najważniejsze muszę odnaleźć Milly.
Z rozmyslen wyrwalo mnie pukanie do drzwi
L: mogę?
J: jasne
L: jak się czujesz?
J: a jak ty byś się czuł gdyby Danielle odeszła bez słowa. Nie wiedział byś gdzie jest co się z nią dzieje. Liam ona odeszła przez Paula który kazał mi wybierać miedzy nią a kariera ona odeszla bo mnie kocha i chce żebym spełniał swoje marzenia. Ale moim jedynym jest żeby była przy mnie.
L: rozumiem Cię i chce znaczy chcemy z chłopakami pomuc ci ja odnaleźć ale nie odchodz z zespołu 1D to nue tylko zespół ale tez milosc braterska  która miedzy nami jest. Zespół nie istnieje bez któregoś z nas.
J: ja tez nie chce odchodzić ale to jest jedyna szansa żeby być z Milly
L: mam pomysł. Zwolnijmy Paula i znajdzmy sobie innego menadzera któremu nie będzie przeszkadzać nasze życie prywatne
J: nie możemy zabespieczyl się w umowie jak go zwolnimy to nas pozwie. Puści nas z torbami
L: oj nie będzie tak zle.  A co do Milly to obiecuje ci ze ja znajdziemy
J: dziękuje
__________________________________________________________________________przepraszam ze nic nie dodawalam tak długo ale rozumiecie szkoła jestem w trzeciej gimnazjum więc muszę sie uczyć do egzaminu postaram sie dodawać w wekendy. Dziękuje za komentarze wejścia i za wszystko. Zapraszam do głosowania na mojego bloga szczegóły w poprzednim poście 
Pozdrawiam
Paula:*

niedziela, 9 września 2012

BLOG MIESIACA

MAM DO WAS OGROMNA PROZBE JEŚLI PODOBA WAM SIE MÓJ BLOG TO  GLOSUJCIE NA NIEGO W KONKURSIE NA BLOG MIESIĄCA POD TYM LINKIEM JEST BLOG GDZIE W ANKIECIE MÓJ BLOG MA NUMER 5. BARDZO MI NA TYM ZALERZY Z GÓRY WIELKIE DZIĘKI. NASTĘPNY ROZDZIAŁ POSTARAM DODAĆ SIE W TYM TYGODNI. ZAGŁOSUJE KTOŚ???

piątek, 31 sierpnia 2012

ROZDZIAŁ 30

***HARRY***
Czy wy to rozumiecie za pare miesięcy bede ojcem? Bede mieć śliczne dzieciątko. bede je rozpieszczać. Wiem że moje życie się zmieni ale ja i tak jestem przeszczesliwy. Już nie mogę sie doczekać jak wezmę je na ręce i przytule. Muszę dbać o Milly...
***MILLY***
Obudzilam sie o 10 no niezle pospalam zreszta musiałam kiedyś odesłać ten cały tydzien. Jak ja wogóle mogłam myśleć ze on mnie zostawi?
Wstalam umylam sie. Założyłam zwykły dres. Udalam sie do kuchni zrobić śniadanie. Kiedy do niej weszlam zobaczyłam na stole talerz nalesnikow bukiet róż i kartkę. Wzięłam ja i przeczytalam "moje drogie skarby zrobiłem wam śniadanie pamietam ze kochasz naleśniki (mam nadzieje ze mnie bardziej). Muszę coś załatwić wrócę nie długo. Kocham was. Harry xxx" zasmialam sie, polozylam rękę na brzuchu i zaczęłam go glaskac
J: ciekawe co ten twój tatuś tym razem wymyśli 
K: o widzę rozmowy z małżeństwem o i naleśniki
J: siadaj i pomuz mi je zjeść Harry trochę przesadził z ilością. Chyba twierdzi ze teraz powinnam jeść za dwoje- zasmialam sie
K: powiedziałas mu?
J:tak- Zjadłam naleśniki  Boże jakiego mam dobrego kucharza
K: no i jak opowiadaj
J: jest gorzej niż myślałam- posmutnialam
K:jakto? Spytała zmartwiona
J: czy ty sobie wyobrazasz ze on poprostu zwariował na pukcie malca-zasmialam. Sie
K:napewno  nie jest aż tak zle
J: sama zobaczysz
H: hej dziewczyny- do kuchni wszedł Harry obladowany torbami.  Pocalowal Kate w policzek potem potrzedl do mnie przytulil i pocalowal w usta
H: hej kochanie jak sie czujesz?
J: swietnie. Co kupiles?
H: pare drobiazgów dla malca- wyja z torby spioszki jedne różowe w rozyczki drugie niebieski z samochodzikiem- zobaczcie jakie one są ślicznie kupiłem jeszcze kocyk w kotki. Pare grzechotek, miskow i takie tam a i jeszcze takiego miska- wyszedl na korytarz i wrucil z ogromnym białym misiem
K: ok mialas racje jemu totalnie odbiło- zasmial sie
J: piękne rzeczy dziękuje- Podeszłam do chłopaka i ucalowalam go. Jemu naserio zależy na mnie i na dziecku.
J: jadłes śniadanie?
H: nie 
J: to siadaj zaraz ci coś zrobię- zrobiłam mu jajecznicę bo z moich nalesnikow nic nie zostało. No co nie moja wina ze były takie dobre ze po 3 minutach został po nich pusty talerz.
K: dzięki za śniadanie ja Spadam pa
H&J:pa
J: proszę smacznego- podalam mu talerz z posilkiem
H: dziękuje- pocalowal mnie w policzek
H: to jest pyszne
J: dzięki ale nie tak wspaniale jak twoje naleśniki
H: cieszę sie ze smakowaly. Rozmawiałas z Paulem o trasie?
J: tak za tydzien jedziecie w trasę a ja z wami. Za dużo roboty nie będę miała bo mam was pilnować i przekazywać wam wiadomości itd. Paul powiedział ze jak sprawdze sie przez ten miesiąc to przyjmie miena stałe jako asystetke
H: to swietnie. Nawet nie wiesz jak sie cieszę
J: ja tez wiesz co wydaje mi sie ze powinnismy powiedzieć reszcie o ciąży. 
H: tez tak uważam. To moze teraz z tego co wiem to wszyscy są u nas
J: ok to koncz śniadanie i idziemy. pujde sie przebrać 
H: ok
Po pięciu minutach zeszlam na dół ubrana w rurki, obcisla bokserke i sweterek. Na to zalozylam plaszczyk.
H: ślicznie wygladasz
J: taa to zwykle ubranie
H: ale na niezwykłej dziewczynie- awww jaki on słodki 
Podeszłam do niego i pocalowalam go. Wzięliśmy sie za ręce i poszliśmy do chłopaków. Od wejścia było słychać ze siedzą w salonie. Odrazu tam poszliśmy
H&J: hej wszystkim
N: hej co tam?
J: dobrze
H: mamy wam coś do powiedzenia
L: sluchamy - uśmiechnął sie on wiedział już o co chodzi
J: chcieliśmy wam powiedzieć ze...
H: spodziewamy sie dziecka
N: czyjego?
H: mojego i Milly idioto
N: NIEWIEZE BĘDĘ WUJKIEM 
Wszyscy zaczęli sie cieszyć i gratulowac nam.
Lou:wiecie już czy dziewczynka czy chłopiec?
H: niestety jeszcze nie
Lou: a jak będzie chłopiec to nazwiecie go Louis prawda?
N: nie bo Niall
Z: a dlaczego Niall czy Lou a nie Zayn
I zaczęli sie kłócić jakie imię lepsze
A: SPOKUJ SPOKUJ CHŁOPAKI . Spytali byście sie Milly lepiej jak sie czuje a nie klucicia sie jakie imię lepsze
L: no tak przepraszamy więc jak sie czujesz?
J: swietnie
Z: macie jakieś zdjęcie USG?
H: jasne- chłopak wyja z kieszeni zdjęcie i Im podał.
N: chłopaki zwołuje narade do kuchni marsz
Kiedy chłopaki opuścili salon zaczęłam rozmawiać z dziewczynami
D: jak zareagował Harry jak sie dowiedział?
J: poprostu oszlal ze szczęścia
K: potwierdzam jak byście widziely go dziś z torbami pełnymi jakiś ubranek zabawek itp.
El: no to nie zle coś mi sie wydaje ze nie tylko Harry oszal na pukcie malucha. 
J: ciekawe co oni tam spisują
El: Nom ciekawe
Po poru minutach chłopaki wrucili.
L: ok wszystko załatwione
D: niby co
N: musimy uczcić ta nowinę więc zapraszamy was jutro na ognisko do nas
El: spoko będzie fajnie
H: dasz sie zaprosić na randkę dzis wieczorem- szepnal mi do ucha pszutulajac sie  od tylu. 
J: yhh kusząca propozycja- zaczął całowac mnie po szyi
J: no niech będzie zgadzam sie- uśmiechnęłam sie i pocalowalam go
H: cieszę sie będę po ciebie o 19 
J: spoko 
Obejrzeliśmy pare filmów potem wraz z dziewczynami zrobiłam obiad. Muszę przyznać ze smacznie nam wyszło. Około 17 poszłam do siebie. Wzięłam długa kompiel. Potem godzinę zastanawiałem sie co założyć. W końcu postawiłam na dość krutka kremowa sukienkę z długim rekawem na to brązowa marynarke. Buty ma lekkim obcasie. Zrobiłam lekki makijaż. Włosy potraktowalam lokowka.  Efekt końcowy był całkiem całkiem. Dochodziła siudma więc zeszlam na dół. Po chwili przyszedł Harry.
H: hej Wygladasz przepięknie to dla ciebie- dal mi bukiet czerwonych róż w którym jedna była sztuczna
H:przestanę cie kochać z dniem kiedy ostatnia róża zwiednie
J: Harry jedna jest sztuczna więc nigdy nie zwiednie
H: i oto chodzi bo ja nigdy nie przestanę cie kochać- powiedział i pocalowal mnie. Wsiadlismy do auta. Cała drogę przemilczelismy. Dojechalismy do parku i samochód sie zatrzymał. Harry założył mi na oczy opaszke i prowadził mnie gdzieś. Czułam ze sie strasznie denerwuje. Z samego tego ze nie wiedziałam  ja tez zaczęłam sie denerwować 
Po 5 minutach stanelismy. Loczek zdjął mi z oczu chuste i zobaczyłam  altanke tak ta samo altanke co na  pierwszej randce taksamo ozdobiona różami i swieczkami
H:pamiętasz to miejsce?
J: jasneze pamietam tu odbyła  sie nasza pierwsza randka. Dziękuje - usciskalam go i ucalowalam siadlismy przy stole i zjedlismy kolacje rozmawiając  a to o dziecku a to o trasie itd. Tak jak zapierwszym razem Hazza zaspiewal mi "moments"
H: miałem to zrobić na hawajach ale nie zdążyłem. -Harry uklekł przedemna wyjął czerwone pudełko w środku był piękny złoty pierścieniek z diamentem
H:Milly Brins zostaniesz moja żona?
Nie wierze on mi sie właśnie oświadcza. Moje marzenia sie spełniają. Kocham go i chce z nim byc. Byc jego żona. Byc z nim i kochać go do konca zycia i jeszcze dluzejChce sie z nim zestarzeć. On był moja pierwsza miłością zakochalam sie w nim miejac 10 lat potem myślałam ze nigdy wiecej go nie spotkam a tu proszę jaka niespodziankajest moim chłopakiem za pare miesięcy urodzi nam sie dziecko i jestem przyszła  pania Styles. No właśnie Boże ja tu sie zamyslam a on Klecze przede mną i z nadzieja czeka na odpowiec. 
J: oczywiscie tak
Harry wsonal mi na palec piercionek. I zaczął mną kręcić wlokol własnej osi. Wkoncu postawił mnie na ziemie i pocalowal. Z moich oczu poplynyly łzy. Nic mi wiecej do szczęścia nie potrzeba mam kochająca rodzine za pare miesięcy zostanę mama i do tego mam kochanego narzeczonego (jakto pięknie brzmi narzeczony). Kocham moje zycie...
_________________________________________________________________
To już 30 rozdział macie w nim miła niespodzianke mam nadzieje ze wam sie podoba. Jak sądzicie kończyć bloga czy nie? Czekam na wasze opinie
Ps. Dziękuje za wejścia i komentarze przepraszam za błędny 
Pozdrawiam
Paula:*


czwartek, 30 sierpnia 2012

ROZDZIAŁ 29

 Dzień mija za dniem a nie ublagany czas pędzi do dnia w którym chłopaki wracają ze Szwecji. Zawsze cieszę sie ze wracaj ale dziś jest inaczej. Poprostu boje sie ich reakcji moze nie ich boje sie JEGO reakcji. A co jeśli on mnie zostawi. Przeżyłam dwa miesiące prawie bez kontaktu z nim i wiem ze to były najgorsze miesiące życia. Jak ja sobie dam radę sama bez niego. Wole o tym nie myśleć. Właśnie jadę z Kate na lotnisko. 
K: kiedy masz zamiar mu powiedzieć 
J: nie wiem boje sie 
K: nie masz sie czego bać. On cie nie zostawi
J: mam taka nadzieje 
Resztę drogi nie odzywalam sie wogóle w głowie ukladalam scenariusz jak mu powiedzieć o dziecku. Każdy pomysl wydawał sie byc nie odpowiedni nawet nie zauważyłam kiedy dojechalismy na miejsce. Pod lotniskiem stał tłum fanek i oczywiscie paparazzi jak mogło by ich zabraknąć. Na początku jak zaczęłam przyjaznic sie z 1D przeszkadzało mi to ze ciagle za nami łaza ale teraz jest ni to obojętne. Przedostalysmy sie przez tłumy i weszlysmy do środka. Gdzie czakaly juz El i Dan. Chłopaki odebrali walizki i podeszli do nas. Odrazu wtulilam sie w Hazze 
H: hej słonko nawet nniewiesz jak sie stensknilem
J: ja bardziej
H: nie bo ja- skończywszy wypowiedz wbil sie w moje usta namiętnie calujac
H: wystarczający dowód  na to ze ja bardziej
J: no niech ci będzie- powiedziałam śmiejąc sie
Przywitalam sie z reszta i wsiadlismy do auta. Z powodu ze było nas dziesięcioro mieliśmy dwa auta. Pojechaliśmy do domu chłopaków. Spędziliśmy jak zwykle miłe popołudnie. Wieczorem Lou, Niall, Kate i El wybrali sie do kina. Alex z Zaynem poszli na kolacje (ach tak zapomniałam dodać ze Zayn stwierdził ze zabrardzo kocha swoich fanów i ze nie ma zamiaru ich oszukiwać zerwał z Perrie i ogłosił ze Alex jest wybranka jego serca. Paul nie miał nic przeciwko nawet to popierał. Zato menadżer Little Mix był wkuzony.)  Reszta przyszła  do mnie.  Siedzimy w salonie oglądając filmna na DVD zakładając sie popcornem. 
W głowie mam tylko to jak oni zareaguja na wiadomość może nie jak oni ale jak On. Może Susi ma racje. Jeśli on mnie zostawi to się zalamie. nie wyobrażam sobie ze do końca zycia mialabym być bezniego. Siedzę wtulona w Hazze i napajam się jego zapachem i bliskoscia która mogę stracić kiedy mu powiem.
J: wiecie co pójdę się położyć
L: coś ci jest?
J:nie poprostu zmęczona jestem
H: pójdę z tobą
J: nie obejz przyjdz puzniej
H:jak chcesz
J:dobranoc- ucalowalam mojego chłopaka i pozegnalam się z reszta. Polozylam się na swoim łóżku i zaczęłam płakać.
***LIAM***
Milly ostatnio dziwnie się zachowuje. Jest dla mnie jak siostra wiec muszę  z nią porozmawiać i dowiedziec sie co sie stalo wyszlem z salonu i poszlem w kierunku jej pokoju. Kiedy podeszlem do dzwi usłyszałem płacz. Bardzo się o nią martwie
J: mogę wejść?- dziewczyna leżała na łóżku i płakała
M: jak chcesz- podeszlem i ja przytulilem
J: Powiesz mi co się dzieje?
***MILLY***
I co powiedzieć czy nie? Liam jest jak brat nie chce go oszukiwać
J: powiem szczeze boje się  wam o czymś powiedz znaczy waszej reakcji na to
L: pamiętaj ze mi znaczy nam możesz wszystko powiedzieć. Jesteś dla nas jak siostra
J: wiem... No  dobra powiem ci ale obiecaj ze nie powiesz chłopaka a w szczególności 
Harry'emu chce to zrobić sama
L: obiecuje
J: no więc... Jakiś tydzien temu... Dowiedziałam sie ze jestem w drugim miesiącu ciąży
L: no to gratulacje Hazza sie ucieszy ale ja nadal nie rozumiem czego sie boisz
J: jak to czego? Tego ze mnie znienawidzicie przez to ze spiepszylam waszemu bratu zycie
L: przez ta ciążę to ci komórki mózgowe wysiadly czy co -zaczął sie śmiać- ty naserio myślisz ze sie na ciebie wkuzymy?
J: a nie
L: jasne ze nie. Popierwsze nikomu nie spiepszylas zycia ty je uczynilas wspaniałym. Po drugie chłopaki sie ucieszą ze zostaną wujkami
J: ale Harry nie planuje dziecka
L: nie planuje to nie znaczy ze nie chce. Ale jest jedna  rzecz której możesz sie bać
J: jaka?- spytałam ze strachem
L: wiesz... Przebywanie dziecka w naszym towarzystwie moze zaszkodzić jego psychice- oboje sie zasmialysmy. Teraz wiem ze mogę powiedzieć reszcie ale najpierw powiem Hazzie
J: dziękuje rozmowa z toba jest jak rozmowa z psychologiem
L: tylko nie musisz za nią płacić
J: powinnes otworzyć jakoś poradnie był by z tego nie zły biznes
L: zastanowie sie. A teraz serio kiedy powiesz Harry'emu?
H: co mi powiesz? Spytał wchodząc do mojego pokoju
L: to ja zostanie was samych
Harry usiadł na łóżku. A ja znowu zaczęłam sie denerwować. Poczułam ze cały popcorn płynie pod prąd szybko wbieglam do łazienki i zwrucilam cała  zawartość żołądka.
H: Milly co ci jest? Martwię sie dość często zdarza ci sie wymiotowac
J: to normalne
H: chyba nie do końca 
J: muszę ci coś powiedzieć ale boje sie ze po tym nie będziesz chciał mnie znać i moze było by dla ciebie i twojej karjery lepiej gdybyś wogóle zapomniał ze mnie znasz
H: Boże Milly nigdy o tobie nie zapomnę kocham cie rozumiesz kocham i nigdy nie 
przestane choć by nie wiem co- mówił patrząc mi w oczy a ja prawie ryczalam
J: bo... Dowiedziałam sie... pare dni temu... Ze  Za... Siedem miesięcy... Będziesz ojcem 
H: zartujesz?
J: nie żartuje Harry jestem w dugim miesiącu ciąży
H:...
Chłopak przez chwile wyglądał jak by sie zamyslil po czym sie uśmiechnął. Wywarł dłonią moje łzy i złożył pocałunek na moich ustach. Po chwili spojzal mi w oczy i zaczął 
H: dziękuje 
J: niby za co 
H: za to ze jesteś i za to właśnie spelnilas moje marzenie
J: marzenie?
H: tak odkąd cie pokochalem marzyłem żebyś była matka moich dzieci 
J: mowiles ze nie planujesz dzieci
H: a co miałem ci powiedzieć. Sadzisz ze co miałem powiedzieć do przyjaciółki  "jasne marze o dziecku z tobą"
J: no nie
H: no widzisz. Boje sie jednego?
J:czego?
H: ze mi odbije  mi na punkcie malucha. bardzo sie cieszę ze zostanę ojcem. Powiesz mi 
dlaczego od paru dni zachowywalas sie jakoś tak dziwnie? No wiesz nie gadalas zadłużo z nami chodziłas zamyslona
J: ja poprostu sie bałam ze mnie znienawidzicie ze stwierdzisz ze spiepszylam ci zycie ze mnie zostawisz itd.
H: moja głupiutka Milly jak Mogłas tak wogóle myśleć. Przeciesz wiesz ze sie kocham
J: wiem. Chcesz zobaczyć zdjęcie USG naszego maluszka?
H: jeszcze sie pytasz? Dawaj mi je szybko- zasmialam sie. Wyjelam zdjęcie z szafki nocnej i podalam ma spojrzał na nie i sie rozplakal przytulilam go mocno
J: no nie rycz już
H: to łzy szczęścia. Zobacz jakie ono jest cudne-ucalowal najpierw zdjęcie a potem mnie
H: dziękuje. Trzeba będzie zrobić odbitki i przesłać naszym rodzica a nasze sobie 0prawimy w ramke jutro pójdziemy do sklepu i kupimy najpiękniejsza ramke. A jak chłopaki sie ucieszą już nie mogę sie doczekać kiedy im o tym powiemy. Trzeba będzie kupić pare rzeczy dla maluszka ale to jutro dziś sie połuż i odpocznij nie możesz sie przejechać.
J: nie musisz sie bać ze ci odbije na jego punkcie ci już odbiło- zasmialam sie
H: ojtam
Polozylam rękę na brzuchu i zaczęłam go glaskac
J: słyszysz malenstwo tatus sie tak ciesz ze mu aż odbiło 
H: oj nie słuchaj mamusi ona jak zawsze przesadza- powiedział kladac rękę na mojej na brzuchu
J: wiesz pierwszy raz odkąd dowiedziałam sie o ciąży jestem szczęśliwa z niej
H:ja tez jestem szczęśliwy. Ciekawe jak nasi rodzice zareaguja
J: moi już wiedza tak sie bałam twojej reakcji ze musiałam pogadać z mama
H: no i jak?
J: gdybyś tylko ja widział razem z ojcem nie malze mnie nie udusili sciskajac i gratulujac
H: moja mama napewno sie ucieszy
J: mam taka nadzieje 
H: kocham was-powiedział patrząc na brzuch a potem na mnie
J: my ciebie tez
Pocalowalismy sie po czym ulozylam sie na jego torsie.  Myśląc jaka jestem szczęśliwa miejac kochanego chłopaka i nosząc pod sercem kochane malenstwo które oboje kochamy...
_________________________________________________________________
tadam proszę bardzo kolejny rozdział. Przyznam szczerze ze mi sie podoba chociaż początek nie jest zbyt dobry ale reszta jestnawe nawet. Dziękuje za komentarze i wejścia
Przepraszam za błędy. Kiedy następny? Nie wiem jak napisze narazie nie mam pomysłu. Wiecie jak mnie zmotywowac? Najbardziej motywuje mnie komentarze więc I'm wiecej komentarzy tym szybciej rozdział 
Przypominam o czacie chętnie z wami pogadam
Pozdrawiam
Paula :*
KOCHAM WAS <3







środa, 29 sierpnia 2012

ROZDZIAŁ 28

***tydzien puźniej***
Rano Lukas odebrał Mary. Przez cały tydzien Harry pomagał mi sie nią zajmować. Szczerze to był by dobrym ojcem. Rozpieszczal ja jak mała księżniczke. Chłopaki jutro wracają do Szwecji. Kate wymyśliła dziś ognisko co prawda już prawie listopad ale temperatura nie jest ważna ważne jest towazystwo a ono jest genialne. Od kąd wróciłam do Hazzy ciagle kłuce sie z Susi. Ona sie zmieniła. Ciagle powtarza mi ze on spieszy mi życie. Ze jest jakaś gwiazdeczka która uważa ze moze wszystko dla niej najlepiej by było gdybym była z Tedem bo on niby jest taki genialny. Myślałam ze przyjaciółka powinna cieszyć sie ze jestem szczęśliwa. A nie namawiać mnie na związek z kimś kogo nie kocham. Ja sie z nim nawet nie przyjaźnie lubię go i tyle. Dziś obiecalam Kate ze pujde do            Lekarz . Martwi sie o mnie bo ciagle mnie mdli oj wielkie mi rzeczy poprostu problemy z żołondkiem przejdzie ale nic pójdę dla świętego spokoju. Zjadłam śniadanie przebralam sie w ciemne rurki szara bluzę na nogi jak zwykle moje ukochane trampki. Wsiadlam do auta i pojechałam najpierw na zajęcia a potem do lekarza. Siedzę w poczekalni i czekam na swoją kolej. Po chwili byłam już w gabinecie. Opowiedzialam lekarzowi co mi jest potem on mnie zbadał i z uśmiechem na ustach dal mi kartę i kazał pójść do gabinetu numer 21. Podziekowalam i wyszłam. Udalam sie dość długim korytarzem do wskazanego gabinetu. Jak byście widzieli jaka minę miałam gdy na dzwiach przeczytałam "gabinet numer 21 lekarz ginekolog" zapukalam przywitalam sie z na oko miła pania dałam jej kartkę  zrobiła mi USG po czym z uśmiechem zaczela
L: gratuluje jest pani w ósmym  tygodniu ciąży 
J: ciąży?- ze co ja w ciąży przeciezsz ja mam niecałe 19 lat 
L: tak za niecałe siedem miesięcy zostanie pami mama. Dziecko rozwija sie prawidłowo tu ma  pani zdjęcie USG i zapraszam za miesiąc na wizytę kontrolną
J: dziękuje dowodzenia- wstalam i udalam sie do dzwi
L: dowodzenia i jeszcze raz gratuluje 
Dopiero gdy wyszłam z gabinetu dotarły do mnie słowa lekarki "gratuluje jest pani w osmym tygodniu ciąży. Po moich policzkach popłynęły łzy. Spiepszylam sobie a przedewszystkim Harry'emu życie. Przeciesz jak on sie dowie to mnie znienawidzi zostawi mnie sam powiedział ze nie chce mieć dzieci. Muszę z kimś pogadać. Kate ma zajęcia z Susi sie poklucilam więc zostala mi jestsze moja mama tak wiem jak sie dowie ze zostanie po raz drugi babcia to mnie chyba zabije. Już słyszę te jej kazanie ze życie sobie zmarnowalam itd. Ale nic ważne ze przynajmniej będzie wiedziała. Wsiadlam cała zaplakana do auta rozgladajac sie czy nie ma nigdzie paparazi od kąd chlopaki zaczęli nagrywać płytę media coraz bardziej sie nimi interesują a ze jestem z Harry'm to mną tez. Szybko dojechalam do mojego dawnego domu zapukalam. Po chwili otworzyła mi usmiechnieta mama Lecz gdy ujzala mnie zaplakana uśmiech zszedł jaj z ust
M: boze Milly co sie stało? Czemu placzesz?- mocno mnie przytulila i zaprowadziła do kuchni
J: bo nie wiem jak ci to powiedzieć rozumiem ze będziesz zła ze będziesz mówić ze spiepszylam sobie życie. 
M: Milly co sie stało?
J: mamo bo ja jestem w ciąży - powiedziałam i wybuchalam większym płaczem. Przyznam szczerze ze nie takiej reakcji mamy sie spodziewałam. Zamiast mnie opiepszyc ona mocno mnie przytulila
M: Córciu nie płacz przeciesz to wspaniała wiadomość
J: nie jesteś zła?
M: oczywiście ze nie bardzo sie cieszę 
J: a co ze studiami. Jak ja sobie poradzę 
M: studia skonczysz zaocznie a z dzieckiem ci pomogę. Opowiedz lepiej jak Harry zareagował na to wspaniała wiadomość. Pewnie skakał ze szczęścia
J: on jeszcze nie wie nikt jeszcze nie wie oprócz ciebie
M: musisz mu o tym powiedzieć jak najszybciej
J: ale ja sie boje?
M: niby czego?
J: ze mnie znienawidzi ze rujnuje mu kariere
M: Harry ty chyba oszalalas przeciesz on cie kocha i będzie sie cieszył 
J: już sama nie wiem 
M: będzie dobrze coreczko zobaczysz
Kiedy gadalam z mama tata wpadł na obiad kiedy dowiedział sie o ciąży był w niebo wzięty nie malze skakał z radości. Po obejdzie pojechałam po Kate na wydział i wrucilysmy do domu
J: Kate możemy pogadać?
K: jasne
Wyjelam z torebki zdjęcie i pokazalam jej
K: to znaczy ze będę ciocia?
J: tak-dziewczyna pobieglam do mnie i zaczela mnie sciskac i gratulowac.  Dlaczego ja nie mogę sie tak cieszyć jak inni
S: hej dziewczyny co tu sie dzieje?
Kate podała jej zdjęcie 
K: będziesz ciocia 
S: ze co ty chyba oszalalas to jakiś żart prawda Milly?
J: nie
S: ciebie to chyba do reszty pogieło najpierw wracasz do tego idioty a teraz jeszcze masz z nim dziecko przeciesz jak sie ten gwiazdorek dowie to cie zostawi. Spiepszysz sobie życie. Mam nadzieje ze usunięty tego bachora-krzyczała 
J: to ciebie chyba pogieło. To nie jest bachor tylko moje dziecko i nie zabije go 
S: jak sobie chcesz życie marnować to marnuj ja ci nianczyc go nie będę
J: i wcale nie potrzebuje Twojej pomocy 
S:  ta jasne pogadamy jak cie ten gwiazdorek zostawi
K: zamknij sie 
S: wiecie co nie mam ochoty z wami gadać wychodz
Trzasnela drzwiami i poszła. Usiadlam na kanapie i zakrylam twarz dłońmi
K: nie przejmuj sie mia
J: ona ma racje on mnie zostawi
K:nie zostawi on cie kocha
J: ale on niechęć mieć dzieci
K: powiedział ci tak?
J: powiedział ze jak narazie nie planuje
K:nie planuje a nieche to różnica. Musisz mu to powiedzieć i to jak najszybciej. Teraz idź sie wykąpać a ja przygotuje ognisko bo zaraz chłopaki przyjdą
Poszłam do łazienki wzięłam długa kompiel. Podczas której przemyslalam pare spraw. Zaczęłam cieszyć sie ze za kilka miesięcy na świat przyjdzie kochane malenstwo nadal boje sie ze jak Harry dowie sie ze zostanie ojcem to mnie zostawi ale jeśli nawet to sama wychowam to dziecko. Po godzinie wyszłam z wanny ubralam sie w ciepła bluzę długie spodnie i zeszłym na dół. W kuchni Kate przygotowywała rzeczy na ognisko. Podeszłam do niej i ja przytulilam
J: dziękuje za wsparcie
K: nie ma za co pamiętaj ze zawsze masz mnie 
Resztę dnia spędziłam na cudownej zabawie ze znajomymi. Nie powiedziałam im o dziecku. Na pytanie czemu nie pije? Sklamalam ze z powodu żołądka. Powiem im za tydzien jak wrócą. Najbardziej boje sie reakcji Hazzy zreszta co ma byc to będzie...
_________________________________________________________________________________
Tak jak obiecalam 3 komentarze są więc jest kolejny rozdział mam nadzieje ze wam sie podoba
według mnie jest ok. Czekam na wasza opinie. Jak chcecie pogadać ze ma to piszcie na czacie(po prawo) lub na tt.
Ps. Przepraszam za błędy
Dziękuje za ponad 2626 wejść i za komentarze i wsparcie
Kocham was
Pozdrawiam
Paula:*

wtorek, 28 sierpnia 2012

ROZDZIAŁ 27

Spojrzałam na zagarek 10 za godzine bedzie Harry. Nakarmiłam Mary i sama zjadłam śniadanie po pietnastu minutach do domu weszła Kate (pewnie spała u Nialla)
K: hej o a kogo my tu mamy?-spytała patrząc na dziewczynke
J: to Mary córka Lukasa
K: jaka śliczna.- wzieła małą na ręce- długo bedziesz się nią zajmować?
J: tydzień
K: pomuc ci?
J: nie dzieki mam już pomocnika- powiedziałam z bananem na twarzy
K: o a kto taki?
J: Harry
K: Harry? nie wieże wy jesteście razem?
J: nie, jesteśmy przyjaciółmi ale ja nie wiem jak długo bede jego przyjaciółka. Jestem nią od wczoraj i już wiem że nie nawidze się z nim przyjaźnić
K: miłe
J: nie oto chodzi ja go kocham i im wiecej czasu z nim spedzam tym większa mam ochote do niego wrócić
K: to zrób to
S: co ma zrobić?- spytała wchodząc do kuchni
K: tłumacze Milly żeby wróciła do Hazzy
S: chyba cię pogieło on ją skrzywdził a ty jej mówisz żeby mu wybaczyła
K: NIE POGIEŁO MNIE TYLKO CHCE ŻEBY BYŁA SZCZĘŚLIWA
S: I BEDZIE JAK DA SZANSE TEDOWI- no tak zapomniałam wspomnieć że Ted chce żebym z nim była ale ja nie będe nie kocham go wiec niby poco mam z nim być
K: CHCESZ ŻEBY BYŁA Z KIMŚ KOGO NIE KOCHA
S: NIE KOCHA? TO POKOCHA
J: SPOKUJ DZIEWCZYNY NIE KŁUCCIE SIE
K&S: PRZEPRASZAM
J: spoko ide ubrać Mary bo się przeziembi
Udałam sie do mojego domu przebrałąm małą w to do tego ciepły biały sweterek. Sama zołożyłam to Zeszłam na dół kiedy rozległ sie dzwonek do drzwi. Susi ootwożyła je i po jej reakcji wiedziałam że to loczek
S: CO TY TU KURWA ROBISZ?
H: może najpierw jakieś hej? a tak pozatym to przyszłem do Milly nie do ciebie
S: ONA NIE CHCE CIE WIDZIEĆ
H: co? przeciesz się z nią umówiółem mam jej pomuc przy Mary
S: ONA NIE POTRZEBUJE TWOJEJ POMOCY
J: SUSI PRZESTAN MOŻE DASZ MI DOJŚĆ DO SŁOWA
S: TY CHCESZ Z NIM GADAĆ
j: TAK PRZYSZEDŁ MI POMUC
S: SKORO ON ZOSTAJE TO JA WYCHODZE PA
Po wiedziała i wyszła
J: hej Harry- podeszłam do niego i pocałowałam w policzek
H: hej
J: przepraszam cie za Susi
H: nie ma za co rozumiem nie zbyt mnie lubi
J: nom niestety ale nie gadajmy o tym chodz- pociagnełam go w strone kuchni
K: o hej Harry co tam?
H: cześć spoko a co u cb?
K: cudnie
H: a właśnie miałem ci przekaza że za godzine przyjdzie Niall i ma cie gdzieś zabrać
K: dzieki to ja ide się szykować
J: zjesz coś?
H: nie dzieki
J: to chociasz herbaty albo kawy ci zrobie
H: to poprosze kawe a gdzie Mary
J: najadła się i zasneła
H: aha mam pytanie
J: słucham
H: nasz menadżer potrzebuje asystentki w czasie trasy po UK. I tak z chłopakami pomyśleliśmy że ty może byś chciałą
J: ymm chętnie ale ja mam studia nie mogę wyjechać
H: tym się nie przejmuj Paul to załtwi
J: no nie wiem a kiedy?
H: za dwa trzy tygodnie trasa motrwa miesiąc. Prosze zgudz się.
J: pomysł nawet fajny przydadzą mi się praktyki. wiec chętnie- ucieszyłam sie na tą propozycje bede mogła zobaczyć naczym plega praca menadzera. i spędze z nimi czas to bedzie udany mieciąc
H: to świetnie bedziesz musiała spotkać się z Paulem i omówić szczegóły
J: okey
Usłyszałam płacz małej już chciałam iść do niej kiedy loczek mnie zatrzymał
H: ja pójde
pobiegł na góre bo paru minutach zszedł z mała do kuchni
H: nic jej nie jest treba było zmienić pampersa
J: do twarzy ci z dzieckiem
H: jak narazie nie chce miec swojego ale zajmować się cudzym to chętnie
J: jeszcze za młody jesteś świat nie wytrzymał by tego- zasmiałam sie
siedzieliśmy na kanapie rozmawiając aż w końcu stwierdziłam że już dłużej tego nie wytrzymam
J: Harry musze ci coś powiedzieć
H: słucham
J: nie mawidze się z toba przyjaźnić
H: co?
J: nie nawidze nie potrafi nie chce kocham cie i nie chce być tylko twoja przyjaciółka
H: to znaczy ze wrócisz do mnie?- sputał zszokowany
J: tak- uśmiechnełąm sie do niego. Na moje słowa chłopak zaczął sie szczypać w rekę??
J: yyy Harry co ty robisz?
H: przepraszam ale musiałem stwierdzić czy to nie sen- Uśmiechnął sie do mnie i mnie pocałował. Jezu jak ja za tym tenskniłam



_____________________________________________________________________________________
macie tu kolejny rozdział czekam na opinie
pozdrawiam
Paula:*
nastepny jak bedą trzy komentarze sorry za szantarz ale musze was jakoś zmotywować do działania

niedziela, 26 sierpnia 2012

ROZDZIAŁ 26

Obudziłam się cała zapłakana. Przed oczami miałam obraz umierającego Hazzy. Chwyciłam swojego iPhone pomim 3 nad ranem wybrałam  znany mi numer... Pierwszy sygnał... nic drugi trzeci... Nic dopiero po szóstym usłyszałam zaspany glos byłego chłopaka
H:słucham?
J:hej Harry przepraszam ze tak puzno ale chciałam sprawdzić czy wszystko jest w pozadku
H:wszystko dobrze a coś się stało?
J: nie nic zły sen dobranoc
H:dobranoc 
***HARRY***

Dziwne ze Milly dzwoni do mnie o 3 przez zły sen może się o mnie martwi?może jest jeszcze jakaś szansa żebyśmy byli kiedyś razem? Bardzo bym tego chciał.  Muszę o nią zawalczyć. Jutro to znaczy już dziś wracamy na tydzień do Londynu. Chlopaki spędza go ze swoimi dziewczynami a ja zostanę sam w domu znaczy nie sam bo jest jeszcze Zayn z Alex ale oni będą zajmować się sobą. Nie mogą nigdzie razem wyjść ze względu na jego "zawiązek" z Perrie...

*pare godzin puzniej*
Siedzimy w samolocie do Londynu. Zapare godzin będę miał szanse porozmawiać z Milly mam nadzieje ze będzie tego chciała. Pare minut puzniej wyladowalismy na blycie lotniska. Odebralismy swoje bagarze. Na lotnisku czekaly na nas dziewczyny ku milemu zaskoczeniu? Była tez Milly zreszta to normalne przyjechała przywitac się z przyjaciółmi. Przywitalismy się wszyscy i pojechalismy do domu. Wieczorem chłopaki poszli gdzieś z dziewczynami a ja siedziałem w domu.


***MILLY***
Siedzę sama w domu. Kate poszła na kolację z Niallem. Susie jak zwykle niema. Oglądam jakaś komedię. W głowie mam dzisiejszy sen. Może to znak ze powinnam mu wybaczyć. Muszę to przemyśleć. Usłyszałam dzwonek to dzwi. Otworzylam je i...
H: hej możemy pogadać?
J: jasne-  zdziwił się ze tak łatwo się zgodzilam zreszta ja tez się sobie dziwie. Weszlismy do salonu
J: napijesz się czegoś?
H: nie dzięki ja tylko na chwilke. Chciałem żebyś mnie wysluchala
J:wiec słucham
H: wiem ze mnnie nienadziwisz i szczeza sam się nienawidze. Nie wiem jak mogłem Cię skrzywdzic bardzo się kocham i przepraszam wiem ze to tylko glupie słowo wiem ze straciłaś do mnie zaufanie. Zachowałem  się jak idiota ale bardzo chce to naprawic. Prosze cię wybacz mi.
J: Harry posłuchaj wybaczyc to ja ci już nawet wybaczyłam ale nie potafie ci zaufać. Mam propozycje bądzmy przyjaciółmi tak jak byliśmy zanim ze sobą chodziliśmy.
H: Jeśli chcesz to chętnie 
J: jasne że chce
H: to ja sie bede zbierał nie bede ci przeszkadzał
J: zostań, nie przeszkadzasz i tak mi się nudzi no chyba ze nie możesz albo nie chcesz
H: bardzo chce i tak miałem sam siedzieć w domu
J: to swietnie opowiadaj co z płytą?
H: świetnie jeszcze z tydzień i już nagramy wszystkie piosenki
J: to szybko wam poszło a kiedy premiera?
H: jeszcze nie wiemy 
Rozmawialiśmy o nowej płycie chłopaków o moich studiach. Potem zaczeliśmy oglądać jakiś horror śmiejąc sie z kiebskiej gry aktorów w pewnym momencie zadzwonił mój brat Lucas co oznacze że na 100% chce coś o demnie
J: halo?
L: hej siostrzyczko co tam?
J: ok a u was?
L: właśnie wyjeżdżamy na tydzień służbowo i jest taka sprawa zajmiesz sie Mary? ( jego córka) prosze
J: ja? przeciesz  ona ma pare miesiecy ja sie nią nigdy nie zajmowałam nie mozesz poprosić mamę
L: jest zajęta praca a ty sobie poradzisz prosze
J:no dobra niech bedzie ale przywieź ja do mnie i wszystkie potrzebne rzeszyL: ok to bedziemy za godzine
J: za godzine?
L:no tak musimy dzis wyjechać
J: acha spoko to do zobaczenia
I co miałam racje zawsze dzwoni gdy czegoś ode mnie chce no nic. szczerze ciesze sie ze bede zajmować się Mry bardzo lubie dzieci. Po rozmowie z bratem spowrotem usiadlam na kanapie koło Hazzy
H: coś sie stało?
J: brat dzwonił ze musi wyjechać z żona służbowo i prosił zebym zajeła się Mary pamietasz mówiłam ci o niej

H: tak pamietam to twoja bratanica. To fajnie przeciesz lubisz dzieci
J: tak ale mam kolokwium w tym tygodniu i bede musiała napisać w innym terminie bo nie bede miała z kim jej zostawić
H: ja mogę sie nią zaopiekować 
J: nie rub sobie kłopotu 
H: to żaden problem  mogę ci pomagać przez cały tydzień i tak niemam nic do roboty
J: no niewiem miałeś odpocząć a nie niańczyć dzieci
H: no weź proszę- zrobił maślane oczka
J: no niech ci bedzie 
H:dziekuje- był przeszczęśliwy
J: to ja dziekuje za pomoc
Pogodzinie przyjechał Lukas i zostawił u mnie Mary. Dziewszynka slotko spała w nosidełku. chlopaki szybko rozłozyli jej urzeczko w moim pokoju. Przynieśli najpotrzebniejsze rzeczy z samochodu.
L: WIELKIE DZIEKI 
J: nie ma sprawy 
L: to chyba juz wszystkie rzecz i jeszcze raz dzieki. to  ja leca pa
J: spoko pa
spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie w kuchni. 22.00. wruciłam do salonu gdzie na kanapie spał Harry pewnie przysnął oglądając TV. Jezu jaki on jest słotki kiedy śpi przypomniały mi sie czasy kiedy bylismy razem i bydziłam sie wtulona w niego na samo wspomnienie łezka zakreciła mi sie w oku. Niewiem jak długo jeszcze wytrzymam jako jego "przyjaciółka". Tak chce mu wybaczyć i zrobie to jeszcze nie wiem kiedy ale zrobie to na pewno. Podeszłam do szafy i wyjełam z niej koc i przykryłam loczka. Na lodówce zostawiłam kartke dla dzewczyn ze zajmuje sie Mary i że śpi wiec maja sie tak zachowywac żeby jej nie obudzić. Poszłam do pokoju  gdzie w łóżeczku spała mała. pogłaskałam ją po policzku. Wziłam swoja piżamę i poszlam się umyć. 

Rano obudził mnie płacz małej szybko wstałam i wziełam ja na rece a ona odrazu sie uspokoiła
J: hej słonko. głodna jesteś? Chodz ciocia ci mleczko odgrzeje.
Zeszłyśmy na dół w salonie nie bylo juz Harryego. Weszłam do kuchni na stole leżała kartka "dziekuje za miły wieczór wpadne gdzieś koło 11 to pomoge Ci przy Mary Harryxxx "
Na samo wspomnienie wczorajszego wieczoru uśmiech sisnie się na twarz.
___________________________________________________________________________________
Dałyście sie nabrac ze uśmierce Hazze? nigdy w życiu zabardzo mi potrzebny w tym opowiadaniu. Troche mi smutno ze tylko 2 osoby skomentowaly poptrzedni rozdział :( (dziekuje im) i zastanawiam sie czy to czasami nie dlatego ze coraz słabiej pisze. Moje przyjaciółki mówia ze opowiadanie jest świetne ale ja jakoś w to niewieże. BŁAGAM KOMENTUJCIE DLA WAS TO CHWILA A DLA MNIE TO BARDZO WAŻE PISZCIE OPINIE TAKA JAKA MACIE A NIE TAKA ZEBY BYLA MILA JAK WAM SIE NIE PODOBA TO PISZCIE JA SIE NIEOBRAZE. PROSZE O SZCZERE OPINIE
POZDRAWIAM
PAULA :*

OGLĄDAŁYŚCIE http://www.youtube.com/watch?v=HlLzmjDeYvc JAK MOJA KOCHANA PRZYJACIÓŁKA MI TO POKAZAŁA NIE MODŁAM PRZESTAĆ SIE ŚMIAĆ. TA PIOSENKA NIE WIEM DLACZEGO ALE WEDŁUŊ MNIE PASUJE DO NICH