PISZE BY POINFORMOWAĆ WAS ŻE NOWY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ KOŁO PIĄTKU. BARDZO WAS ZA TO PRZEPRASZAM ALE MAM TRZY DNI EGZAMINÓW PRÓBNYCH I MUSZĘ TROCHĘ POWTÓRZYĆ DO TEGO W PIĄTEK KLASÓWKA Z HISTORII, BARDZO WAS PRZEPRASZAM I MAM NADZIEJE ŻE SIĘ NIE GNIEWACIE
PS: PILNIE POTRZEBUJE ADMINKI/ADMINA NA STRONKĘ O 1D https://www.facebook.com/pages/One-Direction-the-best-friends/453981957958724 ZGŁASZAJCIE SIĘ!!!
POZDRAWIAM
PAULA
poniedziałek, 11 marca 2013
sobota, 9 marca 2013
ROZDZIAŁ 50 "co ja jestem paczka na poczcie...?"
KOCHANI NA POCZĄTKU PROSZĘ O GŁOSY NA MOJEGO BLOGA W KONKURSIE NUMER 7 http://wymarzony-swiat-z-1d-official.blogspot.com
Po powrocie z parku pożegnałam się z Hazzą. Postanowiłam zacząć się pakować. W Irlandii spędzimy w sumie cztery dni. Dwa dni koncertów w Dublinie i dwa u rodziny Nialla. Jeszcze nigdy nie poznałam jego rodziców znam tylko Grega. Poznałam go na którymś z koncertów chłopaków. Ale mniejsza z tym. Spakowałam jedną dużą walizkę. Zostawiłam ją w pokoju a sama poszłam przyszykować sobie kolację...
Milly: będę mieć pomocnika
Harry: to dobrze nie będziesz się przemęczać- powiedział z uśmiechem
Milly: Harry a niby czym ja się przemęczam?
Harry: jak to czym? pracą
Milly: nie bądź jak moja matka która najlepiej przywiązała by mnie do łóżka.
Harry: ja tam się z nią zgadzam wtedy przynajmniej miał bym pewność że się nie przemęczasz
Milly: grrr
Harry:oj nie złość się. Przecież wiesz że chce dla ciebie jak najlepiej- Jego hipnotyzujące głębokie zielone oczy w których zawsze tonę spojrzały w moje.
Milly: wiem ale to jest wkurzające gdy ktoś każe ci ciągle odpoczywać a ty masz tyle siły że mógł byś przebiec nie jeden maraton
Harry: pomyśl z drugiej strony. Kiedy za pięć miesięcy urodzi się księżniczka będziesz wtedy marzyła o odpoczynku.
Milly: Masz racje
Stiuardesa: prosimy o zapięcie pasów za chwile lądujemy.
Po pół godzinie staliśmy pod lotniskiem czekając na naszego vana który utknął w korku. Chłopaków złapały fanki więc oni rozdawali autografy za to ja stałam z boku wypatrując samochód. Po chwili podeszła do mnie dziewczyna mniej więcej w moim wieku z małą dziewczynką która miała około dziewięciu lat.
Dziewczyna: hej przepraszam że przeszkadzamy ale moja siostra strasznie chciała cię poznać
Milly: nie ma za co przepraszać i tak mi się nudzi. Jak masz na imię?- skierowałam słowa do małej kucając przy niej
Dziewczynka: Lucy
Milly: słodkie imię
Dziewczynka: nazwiesz tak swoją córeczkę?- zaśmiałam się
Milly: tego nie mogę ci obiecać to też zależy od Hazzy ale obiecuje że wezmę je pod uwagę
Dziewczynka: dziękuje- podeszła do mnie bliżej i mnie przytuliła
Dziewczyna: Lucy chodź już
Dziewczynka: już idę-zwróciła się do siostry- fajnie było cię poznać
Milly: ciebie też- przytuliłam jeszcze raz dziewczynkę. Która potem złapała dłoń swojej siostry i odeszła. Po chwili podjechał van i zawiózł nas do hotelu. Szybki prysznic zmiana stroju i biegiem na spotkanie promujące Take Me Home, dwie godziny spotkania przerwa i koncert tak w skrócie wyglądał pierwszy dzień w Irlandii drugi był identyczny z małą zmianą że po południu udajemy do rodzinnego miasteczka Nialla. Droga zajęła nam około 1.5 godziny. Około 18 staliśmy już pod drzwiami domu państwa Horan. Otworzyła nam jego mama. Najpierw wyściskała swojego syna później resztę chłopaków a do mnie podeszła na końcu.
Maura: a ty pewnie jesteś Milly
Milly: tak to ja miło panią poznać
Maura: ciebie też Nialler dużo mi o tobie opowiadał
Milly: mam nadzieje że dobre rzeczy
Maura: oczywiście. chodźcie do jadalni bo kolacja już stygnie
Udaliśmy się do dość dużego pomieszczenia urządzonego w starym stylu. Pełno tu drewnianych dębowych rzeczy. W oknie wiszą cudnie upięte firanki. Na środku stoi dębowy duży rozkładany stół. Zasiadliśmy do niego a mama Horana podała nam posiłek. Szczerze? to ja się nie dziwię że Blondasek tyle je. Jego mama gotuję przepysznie. Ten kurczak z ryżem i warzywami to było mistrzostwo świata. Po zjedzonej kolacji dużo rozmawialiśmy. Muszę przyznać że rodzice Nialler są przemili ta cała rodzinna atmosfera która tu panuje w tym domu jest nie do opisania...
Te dwa dni w Mullingar zdecydowanie za szybko minęły. To miasteczko jest cudne. Niall pokazał
mi najpiękniejsze miejsca. Na pewno nie raz tam wrócę. Teraz jestem w Londynie. O 14 umówiona jestem z Johnem żeby poznać mojego pomocnika który od jutra rusza z nami na kolejne spotkania promujące płytę. Harry uparł się że musi ze mną iść. Ciekawe po co? no ale przecież nie będę się z nim o to kłócić. Ubrałam się w to i byłam gotowa do wyjścia. Na zewnątrz przy swoim samochodzie czekał na mnie Harry. Podeszłam do niego składając pocałunek na jego idealnych ustach...
Po około czterdziestu minutach dojechaliśmy do siedziby Modest. Udaliśmy się pod drzwi gabinetu Johna. Zapukaliśmy.
John: wchodźcie
Milly: hej- usiadłam przy jego biurku
Harry: dziękuje że postanowiłeś odciążyć Milly z jej obowiązków
John: nie ma za co
Milly: szczerze to nie wiem po co mi pomocnik przecież ja nie mam dużo obowiązków
John: oj Mil nie marudź
Milly: niech będzie a kiedy go poznam?
John: za chwile powinien przyjść Olivier
Milly: ładne imię
Harry: nie zachwycaj się tak jakimś durnym imieniem
Milly: a ty nie bądź zazdrosny
Harry: nie jestem- przekamarzał się ze mną
Milly: nie w cale- powiedziałam z ironią
John: słodko wyglądacie gdy się tak sprzeczacie
Harry: wiem- złapał mnie w tali i pocałował w policzek
Siedzieliśmy tak dopóki nie rozległo się pukanie do drzwi.
Po powrocie z parku pożegnałam się z Hazzą. Postanowiłam zacząć się pakować. W Irlandii spędzimy w sumie cztery dni. Dwa dni koncertów w Dublinie i dwa u rodziny Nialla. Jeszcze nigdy nie poznałam jego rodziców znam tylko Grega. Poznałam go na którymś z koncertów chłopaków. Ale mniejsza z tym. Spakowałam jedną dużą walizkę. Zostawiłam ją w pokoju a sama poszłam przyszykować sobie kolację...
***NASTĘPNY DZIEŃ***
Samolot właśnie wzbija się w powietrze. Czeka nas krótki lot. Siedzę obok Harryego z głową na jego ramieniu wdychając jego boskie perfumy. Za to on szpera coś w swoim Iphonie. Znów pogrążyłam się w swoich myślach. Ostatnio często to robię. Od małego to lubiłam. Po prostu jestem marzycielką. Kocham wyobrażać sobie moje dalsze życie. Wiem że dla nie których to nudne ale cóż każdy jest inny i lubi coś innego. Ważne jest to by szanować gust innych. Pod koniec lotu przeczytałam maila od Modest. John postanowił dać mi pomocnika żebym się nie przemęczała. Ciekawe niby po co mi on. Przecie moja praca ogranicza się do pilnowania piątki idiotów i dopilnowania by koncerty, wywiady i sesję odbyły się według planu. No nic jak już mi go dali to trzeba mu będzie znaleźć coś do roboty.Milly: będę mieć pomocnika
Harry: to dobrze nie będziesz się przemęczać- powiedział z uśmiechem
Milly: Harry a niby czym ja się przemęczam?
Harry: jak to czym? pracą
Milly: nie bądź jak moja matka która najlepiej przywiązała by mnie do łóżka.
Harry: ja tam się z nią zgadzam wtedy przynajmniej miał bym pewność że się nie przemęczasz
Milly: grrr
Harry:oj nie złość się. Przecież wiesz że chce dla ciebie jak najlepiej- Jego hipnotyzujące głębokie zielone oczy w których zawsze tonę spojrzały w moje.
Milly: wiem ale to jest wkurzające gdy ktoś każe ci ciągle odpoczywać a ty masz tyle siły że mógł byś przebiec nie jeden maraton
Harry: pomyśl z drugiej strony. Kiedy za pięć miesięcy urodzi się księżniczka będziesz wtedy marzyła o odpoczynku.
Milly: Masz racje
Stiuardesa: prosimy o zapięcie pasów za chwile lądujemy.
Po pół godzinie staliśmy pod lotniskiem czekając na naszego vana który utknął w korku. Chłopaków złapały fanki więc oni rozdawali autografy za to ja stałam z boku wypatrując samochód. Po chwili podeszła do mnie dziewczyna mniej więcej w moim wieku z małą dziewczynką która miała około dziewięciu lat.
Dziewczyna: hej przepraszam że przeszkadzamy ale moja siostra strasznie chciała cię poznać
Milly: nie ma za co przepraszać i tak mi się nudzi. Jak masz na imię?- skierowałam słowa do małej kucając przy niej
Dziewczynka: Lucy
Milly: słodkie imię
Dziewczynka: nazwiesz tak swoją córeczkę?- zaśmiałam się
Milly: tego nie mogę ci obiecać to też zależy od Hazzy ale obiecuje że wezmę je pod uwagę
Dziewczynka: dziękuje- podeszła do mnie bliżej i mnie przytuliła
Dziewczyna: Lucy chodź już
Dziewczynka: już idę-zwróciła się do siostry- fajnie było cię poznać
Milly: ciebie też- przytuliłam jeszcze raz dziewczynkę. Która potem złapała dłoń swojej siostry i odeszła. Po chwili podjechał van i zawiózł nas do hotelu. Szybki prysznic zmiana stroju i biegiem na spotkanie promujące Take Me Home, dwie godziny spotkania przerwa i koncert tak w skrócie wyglądał pierwszy dzień w Irlandii drugi był identyczny z małą zmianą że po południu udajemy do rodzinnego miasteczka Nialla. Droga zajęła nam około 1.5 godziny. Około 18 staliśmy już pod drzwiami domu państwa Horan. Otworzyła nam jego mama. Najpierw wyściskała swojego syna później resztę chłopaków a do mnie podeszła na końcu.
Maura: a ty pewnie jesteś Milly
Milly: tak to ja miło panią poznać
Maura: ciebie też Nialler dużo mi o tobie opowiadał
Milly: mam nadzieje że dobre rzeczy
Maura: oczywiście. chodźcie do jadalni bo kolacja już stygnie
Udaliśmy się do dość dużego pomieszczenia urządzonego w starym stylu. Pełno tu drewnianych dębowych rzeczy. W oknie wiszą cudnie upięte firanki. Na środku stoi dębowy duży rozkładany stół. Zasiadliśmy do niego a mama Horana podała nam posiłek. Szczerze? to ja się nie dziwię że Blondasek tyle je. Jego mama gotuję przepysznie. Ten kurczak z ryżem i warzywami to było mistrzostwo świata. Po zjedzonej kolacji dużo rozmawialiśmy. Muszę przyznać że rodzice Nialler są przemili ta cała rodzinna atmosfera która tu panuje w tym domu jest nie do opisania...
Te dwa dni w Mullingar zdecydowanie za szybko minęły. To miasteczko jest cudne. Niall pokazał
mi najpiękniejsze miejsca. Na pewno nie raz tam wrócę. Teraz jestem w Londynie. O 14 umówiona jestem z Johnem żeby poznać mojego pomocnika który od jutra rusza z nami na kolejne spotkania promujące płytę. Harry uparł się że musi ze mną iść. Ciekawe po co? no ale przecież nie będę się z nim o to kłócić. Ubrałam się w to i byłam gotowa do wyjścia. Na zewnątrz przy swoim samochodzie czekał na mnie Harry. Podeszłam do niego składając pocałunek na jego idealnych ustach...
Po około czterdziestu minutach dojechaliśmy do siedziby Modest. Udaliśmy się pod drzwi gabinetu Johna. Zapukaliśmy.
John: wchodźcie
Milly: hej- usiadłam przy jego biurku
Harry: dziękuje że postanowiłeś odciążyć Milly z jej obowiązków
John: nie ma za co
Milly: szczerze to nie wiem po co mi pomocnik przecież ja nie mam dużo obowiązków
John: oj Mil nie marudź
Milly: niech będzie a kiedy go poznam?
John: za chwile powinien przyjść Olivier
Milly: ładne imię
Harry: nie zachwycaj się tak jakimś durnym imieniem
Milly: a ty nie bądź zazdrosny
Harry: nie jestem- przekamarzał się ze mną
Milly: nie w cale- powiedziałam z ironią
John: słodko wyglądacie gdy się tak sprzeczacie
Harry: wiem- złapał mnie w tali i pocałował w policzek
Siedzieliśmy tak dopóki nie rozległo się pukanie do drzwi.
John:proszę-
John: witaj Olivierze- wstał i przywitał się z nim
John: proszę poznaj to Milly- wskazał na mnie- od dziś masz spełniać każde jej polecenie
Olivier: oczywiście. Miło Cię poznać- podał mi swą dłoń spoglądając w moje oczy. Przyznam że w jego dałoby rade utonąć no ale ja mam Hazze więc mnie nie wypada
John: a to jedna piąta 1D-Harry
Harry: i NARZECZONY Mil- obiął mnie mocniej w tali jak by chciał pokazać ze jestem jego. Hah a przed chwilą mówił że nie jest zazdrosny
John: dobra siadajcie nie będziemy przecież tak stali.
Posiedzieliśmy jeszcze z godzinkę omawiając wszystkie sprawy. Olivier ciągle na mnie się patrzył i uśmiechał. Oczywiście Hazzie się to nie podobało i siedział naburmuszony obok mnie. Kiedy spotkanie się skończyło wyszłam z budynku wraz z Loczkiem który się w ogóle nie odzywał. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy w stronę domu
Milly: możesz mi powiedzieć o co ci chodzi
Harry: Mnie? o nic
Milly: to czemu jesteś wkurzony i się nie odzywasz
Harry: tak po prostu- mówił nawet nie spoglądając na mnie
Milly: Harry przecież wież że cię znam i wiem kiedy kłamiesz. Proszę powiedz mi- spojrzałam
Harry: pogadamy o tym w domu okey?
Milly: jasne
Resztę podróży spędziliśmy w ciszy. Jak tylko auto zatrzymało się na podjeździe wyszłam z niego i udałam się w stronę drzwi swojego domu. Otworzyłam je i weszłam do środka. Lokers podążał moim śladem. Udałam się do kuchni by nastawić wodę na herbatkę. Naszykowałam dwa kubki cukier. Kiedy woda się zagotowałam zalałam nią wcześniej przygotowane torebki. wzięłam kubki do reki i zaniosłam do salonu. Podałam jeden z nich Hazzie który siedział smutny na kanapie. Usiadłam obok niego upijając łyk gorącego napoju.
Milly: możesz mi teraz powiedzieć o co chodzi?
Harry: o Oliviera
Milly: o niego? ale przecież cieszyłeś się że będę mieć asystenta
Harry: Dopóki go nie zobaczyłem. On jest miły przystojny a do tego ty mu się spodobałaś- mówił patrząc przed siebie
Milly: oj Hazza Hazza ty mój zazdrośniku
Harry: tak jestem zazdrosny a wiesz dla czego?-spojrzał mi w oczy- bo cię cholernie kocham, nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Po prostu się boje że ktoś mi cię odbierze. A Olivier jest idealnym kandydatem do tego.
Milly: odbierze?a co ja jestem paczka na poczcie żeby mnie ktoś odebrał? posłuchaj mnie choćby nie wiem jak Olivier był przystojny miły i w ogóle to nie zapominaj że ja ciebie kocham i nikt ani nic tego nie zmieni. Tak to prawda Olivier jest przystojny "but your're perfect to me"- zanuciłam mu na koniec kawałek jego solówki. Na co on wreszcie się uśmiechnął i mnie pocałował...
_________________________________________________________________________________
HEJKA DZIĘKUJE ZA AŻ 16 KOMENTARZY POD OSTATNIM ROZDZIAŁEM I TO W ZALEDWIE TRZY DNI. MAM NADZIEJE ŻE TEN TEŻ WAM SIĘ SPODOBA I BĘDZIECIE KOMENTOWAĆ. PRZEPRASZAM ŻE DOPIERO TERAZ DODAJE ALE MIAŁAM DUŻO NAUKI I NIE MIAŁAM CZASU BY COŚ NAPISAĆ.
12 KOMENTARZY I DODAJE NASTĘPNY ROZDZIAŁ :)
PS; GLOSUJCIE NA MOJEGO BLOGA LOGIN U GÓRY
POJAWIŁA SIĘ NOWA ZAKŁADKA "PYTANIA KIERUJCIE TU" TO LINK DO MOJEGO ASKU GDZIE MOŻECIE PYTAĆ O WSZYSTKO A JEŚLI KTOŚ Z WAS NIE MA SWOJEGO ASKU TO PYTAJCIE NA CZACIE KTÓRY JEST PO LEWO
DO DOMI: NIE MYŚLAŁAM ILE BĘDZIE ROZDZIAŁÓW BĘDĘ JE PISAĆ DOPÓKI WY BĘDZIECIE JE CZYTAĆ
DO: ROSAMALIPOSA: OKOŁO 4 MIESIĄCA
piątek, 8 marca 2013
BLOG MIESIĄCA
BARDZO WAS PROSZĘ GŁOSUJCIE NA MOJEGO BLOGA W KONKURSIE. BARDZO DZIĘKUJE ZA KAŻDY GŁOS. http://wymarzony-swiat-z-1d-official.blogspot.com/2013/03/blogi-zgoszone-do-marcowego-konkursu.html
ZAGŁOSUJE KTOŚ???
PS: ROZDZIAŁ DODAM JUTRO PRZEPRASZAM ŻE TAK PÓŹNO A NIE OD RAZU GDY DOSZŁO DO 10 KOMENTARZY ALE MIAŁAM DUŻO NAUKI WIEC NIE MIAŁAM JAK GO NAPISAĆ
ZAGŁOSUJE KTOŚ???
PS: ROZDZIAŁ DODAM JUTRO PRZEPRASZAM ŻE TAK PÓŹNO A NIE OD RAZU GDY DOSZŁO DO 10 KOMENTARZY ALE MIAŁAM DUŻO NAUKI WIEC NIE MIAŁAM JAK GO NAPISAĆ
poniedziałek, 4 marca 2013
ROZDZIAŁ 49 " Coś ostatnio często płaczę"
Wczoraj długo z Harrym rozmawialiśmy. Była nam bardzo potrzebna taka szczera rozmowa, wyjaśniliśmy wszystkie nie wyjaśnione wcześniej sprawy. Postanowiliśmy zapomnieć o wszystkim złym co nas spotkało. Tak będzie lepiej dla nas obojga, zapomnieć nie wypominać sobie błędów.
Zanim otworzyłam oczy do moich nozdrzy doleciał cudny dobrze znany mi zapach perfum Coco Chanel należących do Loczka. Powoli otworzyłam oczy, rozejrzałam się po pokoju. Mojego ukochanego nie było. Wstałam z łóżka, podeszłam do okna. Widok z niego był niesamowity. Ogród pokryty był cienką białą puchową pierzynką. Oblodzone gałęzie drzew. Cały ten zimowy krajobraz
przypominał że za trzy tygodnie najpiękniejsze święta. Boże Narodzenie to czas kiedy zapomina się o wszystkich sprawach codziennych. Cała rodzina zasiada przy jednym stole ta cała rodzinna atmosfera zapach świeżo ściętej choinki, pełno przysmaków. To moje ostatnie święta bez mojej księżniczki. Już nie mogę doczekać się jej pierwszych świąt zrobię wszystko by były one szczęśliwe. Kiedy tak stałam zastanawiając się jak moje życie zmieni się za parę miesięcy do pokoju wszedł Hazza.
Harry: o już wstałaś- podszedł do mnie pocałował mnie i przytulił.
Harry: czemu nie zeszłaś do nas na dół?
Milly: przed chwilą wstałam
Harry: aha to chodź dziewczyny zrobiły śniadanie
Milly zaraz przyjdę tylko się przebiorę
Milly zaraz przyjdę tylko się przebiorę
Harry: wcale nie musisz tego robić, pięknie wyglądasz
Milly nie będę paradować w za krótkim podkoszulku przed wszystkimi
Harry: mi to nie przeszkadza założę się że chłopakom tez nie będzie- przytulił mnie od tyłu wtulając swoją; brodę w moją szyję.
Milly ale mi tak- wydostałam się z uścisku, wzięłam swoje wczorajsze ubranie i udałam się do łazienki. Po porannej toalecie zeszłam na dół. W salonie jak zwykle chłopaki okupowali kanapę. Przywitałam się z
nimi i poszłam do kuchni gdzie dziewczyny sprzątały po śniadaniu
Milly dzień dobry
Alex: hejka mamuśka
Danielle: zjesz coś?
Milly: chętnie co macie dobrego
Kate: naleśniki w wykonaniu El
Milly nie otruje się?
Eleanor: ranisz- zrobiła minę nr.8 czyli zbitego pieska
Milly: oj żartuje na pewno są pyszne- podeszłam do przyjaciółki i mocno ja przytuliłam
Milly: nie smutaj się- powiedziałam głosem małe dziecko na co wszystkie wybuchłyśmy śmiechem.
Eleanor: dobra już siadaj bo całkiem ostygną- usiadłam a dziewczyna podała mi talerz z przysmakami. Po 3 minutach naczynie było puste
Milly: dziękuje pyszne możesz robić codziennie
Eleanor: dzięki nie skorzystam
Milly: czemu?- spojrzałam na nią ze smutną minką
Eleanor: bo nie będę stała nad garami całe ranki
Milly: oj tam oj tam co dziś robimy?
Alex: ja spędzam dzień z Zaynem
Danielle: ja z Liamem
Eleanor: cudny dzień z boskim Lou
Kate: dzień z moim głodomorem
Milly: aha czyli dzień spędzam sama
Danielle: a nie z Harrym?
Milly: może tak może nie
Kate: dziwna dziś jesteś
Milly: bez przesady. Wiecie że za 3 tygodnie święta? gdzie je spędzacie?
Eleanor: w Menchesterze
Kate: lecę do Polski
Danielle; Londyn
Alex: ja też Londyn
Milly: fajnie było by kiedyś spędzić razem święta
Eleanor: na pewno kiedyś spędzimy
Milly: dobra ja się zbieram do domu
Pożegnałam się z dziewczynami i chłopakami i poszłam do domu. Otworzyłam kluczem drzwi do pustego domu. Musze porozmawiać z Kate co zrobi z nim. Skoro teraz mieszka z Niallem to po co on jej. Ja chętnie przeprowadziła bym się do czegoś mniejszego lub zamieszkam znów z rodzicami. Poszłam do kuchni zrobiłam sobie kakałko. Przebrałam się w jakiś stary dres. Rozpaliłam w kominku. Usiadłam na kanapie przykrywając się ciepłym kocem z kakałkiem w ręku zaczęłam oglądać jakiś film na Itv1 w sumie był dość ciekawy fabuła mniej więcej taka że skromna dziewczyna z małej miejscowości nie lubiana przez nikogo zakochuje się w kapitanie szkolnej drużyny bejsbolowej. On z początku jej nie zauważa potem zaczynają pisać ze sobą przez internet gdy wreszcie decydują się na spotkanie. Reszty nie oglądałam bo Harry przyszedł.
Harry: to co robimy?
Milly: nie wiem, muszę się spakować nie zapomnij że jutro lecimy do Irlandii
Harry: pamiętam pamiętam sklerozy jeszcze nie mam
Milly: to dobrze
Siedzieliśmy w ciszy wtuleni w siepie na kanapie przyglądając się płomieniom z kominka. Niby takie proste a jednak ma w sobie w sobie magię. Może i jestem taką romantyczką ale cóż nic na to nie poradzę. Kocham takie błogie chwile spędzone ze swoim ukochanym. Nic się wtedy nie liczy tylko my. Mogła bym tak trwać wieczność,
Harry: zastanawiałaś się co będzie dalej?
Milly: w jakim sensie?
Harry: no co będzie gdy urodzisz?
Milly: aha w sumie to tak trochę.
Harry: zamieszkasz ze mną?- spytał. trochę się zdziwiłam no niby byliśmy zaręczeni no ale nigdy nie rozmawialiśmy o wspólnym mieszkaniu.
Milly: a chcesz?
Harry: bardzo- spojrzał mi w oczy i złożył na moich ustach lekki pocałunek
Milly: w takim razie czemu nie- Hazza bardzo się ucieszył
Harry: dziękuje- uśmiechnął się
Harry: słyszysz kochanie teraz będziemy sobie mieszkać w trójkę w jakimś pięknym domku który razem z mamusią wybierzemy. Potem się urodzisz zrobię ci taki cudny słodziutki pokoik- mówił głaszcząc mój brzuch. Często tak robił nawet wtedy kiedy jeszcze nie wróciliśmy do siebie. Zawsze gdy mała mocno kobie głos taty ją uspokaja.
Milly: Harry sądzisz że sobie ze wszystkim poradzimy?- spytałam patrząc mu w oczy.
Harry: jasne że tak. Mamy siebie będziemy się wspierać podzielimy się obowiązkami. Mamy jeszcze rodziców którzy zawsze nam chętnie pomogą. Nie martw się damy radę. Wiem że się boisz że coś pójdzie nie tak jak byś chciała że cię zostawię że mi się znudzisz ale uwierz to się nigdy nie stanie. Za bardzo się kocham za bardzo was kocham i nigdy więcej już cię nie zranię- wpatrywał się w moje oczy w których miałam łzy łzy szczęścia coś ostatnio często płaczę ze szczęścia ale to chyba dobrze nie? gorzej jak by było z żalu. Loczek widząc moje łzy otarł mi je kciukami. Odgarnął kosmyk włosów z mojej twarzy i znów złączył nasze usta tym razem w dłuższym bardziej namiętnym pocałunku.
Harry: przejdziemy się na spacer?
Milly:jasne tylko się przebiorę. Poczekaj chwilkę.
Harry: okey
Pobiegłam do swojej garderoby. Założyłam jeansy do tego tunikę z długim rękawem, na to gruby sweter. Na nogi założyłam moje ciepłe trapery. Do tego ciepły szalik i czapkę. Byłam gotowa kiedy zeszłam na dół Harry stał już ubrany przy drzwiach
Milly: idziemy?
Harry: jasne
Wyszliśmy na zewnątrz śnieg lekko zawiewał. Było koło 12 więc na ulicach było mało ludzi. Albo byli już w pracy albo siedzieli w domach bojąc się zimna. Wolnym tempem udaliśmy się do naszego ukochanego parku gdzie znajdywała się nasza Altanka. Po drodze kupiliśmy gorącą czekoladę. wypiliśmy ja siedząc wtuleni w lekko zaśnieżonej altance. Wspaniałe widoki, ukochana osoba czego do szczęścia więcej mi potrzeba?
_________________________________________________________________________________
OBIECAŁAM ŻE JAK BĘDZIE 10 KOMENTARZY(ZA KTÓRE BARDZO DZIĘKUJE) TO DODAM NOWY A JA DOTRZYMUJE SŁOWA WIĘC OTO NACIE NOWIUTKI ROZDZIALIK. MAM NADZIEJE ŻE WAM SIĘ SPODOBA. NASTĘPNY BĘDZIE ZA 10 KOMENTARZY. MOIM ZDANIEM ROZDZIAŁ NIE WYSZEDŁ NAJLEPIEJ ALE CZEKAM NA WASZE OPINIE. MAM TAKIE PYTANKO ZAUWARZYŁAM ŻE SPODOBAŁA WAM SIĘ GRA W SKOJARZENIA WIEC PYTAM CZY CHCECIE WIĘCEJ TAKIEJ GRY W ROZDZIAŁACH???
PS: DOMI JA CZYTAM ROZDZIAŁY PRZED DODANIEM I WIEM ŻE NIE ZAWSZĘ SĄ IDEALNE
POZDRAWIAM
PAULA:*
Eleanor: dobra już siadaj bo całkiem ostygną- usiadłam a dziewczyna podała mi talerz z przysmakami. Po 3 minutach naczynie było puste
Milly: dziękuje pyszne możesz robić codziennie
Eleanor: dzięki nie skorzystam
Milly: czemu?- spojrzałam na nią ze smutną minką
Eleanor: bo nie będę stała nad garami całe ranki
Milly: oj tam oj tam co dziś robimy?
Alex: ja spędzam dzień z Zaynem
Danielle: ja z Liamem
Eleanor: cudny dzień z boskim Lou
Kate: dzień z moim głodomorem
Milly: aha czyli dzień spędzam sama
Danielle: a nie z Harrym?
Milly: może tak może nie
Kate: dziwna dziś jesteś
Milly: bez przesady. Wiecie że za 3 tygodnie święta? gdzie je spędzacie?
Eleanor: w Menchesterze
Kate: lecę do Polski
Danielle; Londyn
Alex: ja też Londyn
Milly: fajnie było by kiedyś spędzić razem święta
Eleanor: na pewno kiedyś spędzimy
Milly: dobra ja się zbieram do domu
Pożegnałam się z dziewczynami i chłopakami i poszłam do domu. Otworzyłam kluczem drzwi do pustego domu. Musze porozmawiać z Kate co zrobi z nim. Skoro teraz mieszka z Niallem to po co on jej. Ja chętnie przeprowadziła bym się do czegoś mniejszego lub zamieszkam znów z rodzicami. Poszłam do kuchni zrobiłam sobie kakałko. Przebrałam się w jakiś stary dres. Rozpaliłam w kominku. Usiadłam na kanapie przykrywając się ciepłym kocem z kakałkiem w ręku zaczęłam oglądać jakiś film na Itv1 w sumie był dość ciekawy fabuła mniej więcej taka że skromna dziewczyna z małej miejscowości nie lubiana przez nikogo zakochuje się w kapitanie szkolnej drużyny bejsbolowej. On z początku jej nie zauważa potem zaczynają pisać ze sobą przez internet gdy wreszcie decydują się na spotkanie. Reszty nie oglądałam bo Harry przyszedł.
Harry: to co robimy?
Milly: nie wiem, muszę się spakować nie zapomnij że jutro lecimy do Irlandii
Harry: pamiętam pamiętam sklerozy jeszcze nie mam
Milly: to dobrze
Siedzieliśmy w ciszy wtuleni w siepie na kanapie przyglądając się płomieniom z kominka. Niby takie proste a jednak ma w sobie w sobie magię. Może i jestem taką romantyczką ale cóż nic na to nie poradzę. Kocham takie błogie chwile spędzone ze swoim ukochanym. Nic się wtedy nie liczy tylko my. Mogła bym tak trwać wieczność,
Harry: zastanawiałaś się co będzie dalej?
Milly: w jakim sensie?
Harry: no co będzie gdy urodzisz?
Milly: aha w sumie to tak trochę.
Harry: zamieszkasz ze mną?- spytał. trochę się zdziwiłam no niby byliśmy zaręczeni no ale nigdy nie rozmawialiśmy o wspólnym mieszkaniu.
Milly: a chcesz?
Harry: bardzo- spojrzał mi w oczy i złożył na moich ustach lekki pocałunek
Milly: w takim razie czemu nie- Hazza bardzo się ucieszył
Harry: dziękuje- uśmiechnął się
Harry: słyszysz kochanie teraz będziemy sobie mieszkać w trójkę w jakimś pięknym domku który razem z mamusią wybierzemy. Potem się urodzisz zrobię ci taki cudny słodziutki pokoik- mówił głaszcząc mój brzuch. Często tak robił nawet wtedy kiedy jeszcze nie wróciliśmy do siebie. Zawsze gdy mała mocno kobie głos taty ją uspokaja.
Milly: Harry sądzisz że sobie ze wszystkim poradzimy?- spytałam patrząc mu w oczy.
Harry: jasne że tak. Mamy siebie będziemy się wspierać podzielimy się obowiązkami. Mamy jeszcze rodziców którzy zawsze nam chętnie pomogą. Nie martw się damy radę. Wiem że się boisz że coś pójdzie nie tak jak byś chciała że cię zostawię że mi się znudzisz ale uwierz to się nigdy nie stanie. Za bardzo się kocham za bardzo was kocham i nigdy więcej już cię nie zranię- wpatrywał się w moje oczy w których miałam łzy łzy szczęścia coś ostatnio często płaczę ze szczęścia ale to chyba dobrze nie? gorzej jak by było z żalu. Loczek widząc moje łzy otarł mi je kciukami. Odgarnął kosmyk włosów z mojej twarzy i znów złączył nasze usta tym razem w dłuższym bardziej namiętnym pocałunku.
Harry: przejdziemy się na spacer?
Milly:jasne tylko się przebiorę. Poczekaj chwilkę.
Harry: okey
Pobiegłam do swojej garderoby. Założyłam jeansy do tego tunikę z długim rękawem, na to gruby sweter. Na nogi założyłam moje ciepłe trapery. Do tego ciepły szalik i czapkę. Byłam gotowa kiedy zeszłam na dół Harry stał już ubrany przy drzwiach
Milly: idziemy?
Harry: jasne
Wyszliśmy na zewnątrz śnieg lekko zawiewał. Było koło 12 więc na ulicach było mało ludzi. Albo byli już w pracy albo siedzieli w domach bojąc się zimna. Wolnym tempem udaliśmy się do naszego ukochanego parku gdzie znajdywała się nasza Altanka. Po drodze kupiliśmy gorącą czekoladę. wypiliśmy ja siedząc wtuleni w lekko zaśnieżonej altance. Wspaniałe widoki, ukochana osoba czego do szczęścia więcej mi potrzeba?
_________________________________________________________________________________
OBIECAŁAM ŻE JAK BĘDZIE 10 KOMENTARZY(ZA KTÓRE BARDZO DZIĘKUJE) TO DODAM NOWY A JA DOTRZYMUJE SŁOWA WIĘC OTO NACIE NOWIUTKI ROZDZIALIK. MAM NADZIEJE ŻE WAM SIĘ SPODOBA. NASTĘPNY BĘDZIE ZA 10 KOMENTARZY. MOIM ZDANIEM ROZDZIAŁ NIE WYSZEDŁ NAJLEPIEJ ALE CZEKAM NA WASZE OPINIE. MAM TAKIE PYTANKO ZAUWARZYŁAM ŻE SPODOBAŁA WAM SIĘ GRA W SKOJARZENIA WIEC PYTAM CZY CHCECIE WIĘCEJ TAKIEJ GRY W ROZDZIAŁACH???
PS: DOMI JA CZYTAM ROZDZIAŁY PRZED DODANIEM I WIEM ŻE NIE ZAWSZĘ SĄ IDEALNE
POZDRAWIAM
PAULA:*
sobota, 2 marca 2013
ROZDZIAŁ 48 "świat wiruje"
***MILLY**
Film był nudny. Nie dziwcie się skoro chłopaki wybrali Batmana. wraz z dziewczynami postanowiłam udać się do kuchni by nie przeszkadzać chłopakom w oglądaniu jak oni twierdzo jednego z najlepszych filmów. Po drodze zabrałyśmy miskę z chipsami i sok. Dziś dziewczyny postanowiły mi towarzyszyć i nic nie pić alkoholu. Usiadłyśmy przy stole i zaczęłyśmy rozmowę. W naszym wykonaniu skończyło się to tarzaniem po ziemi ze śmiechu gdy z nudów zaczęłyśmy grać w skojarzenie.Eleanor: to ja zaczynam niech będzie "serce"
Milly: złamane
Danielle: gips
Alex: podpis
Kate: fanki
Eleanor: spotkanie
Milly: randka
Danielle: kolacja
Alex: przystawka
Kate: deser
Milly: pocałunek
Danielle: 69
Alex: łazienka
dziewczyny: uuuuu
Kate: czy my o czymś nie wiemy?
Alex: oj tam oj tam
Eleanor:dobra nie chcesz to nie mów. Tylko oby dzieci z tego nie było
Milly: to gramy dalej ostatnie była łazienka wiec ja mówię prysznic
Danielle: gorący
Alex: Zayn- powiedziała rozmarzona
Kate: skąd wiedziałam że to powiesz okey to niech będzie bejsbolówka
Eleanor:ubranie
Milly: zakupy
Danielle: Westfield
Alex: starbucks
Kate; kawa
Eleanor: ciacho
Milly: Harry
Danielle: loki
Alex: prostownica
Kate: Lou
Eleanor: przystojniak
Milly: Robert Pattinson
Danielle: uuu ciekaw co na to Hazza- zaśmiały się- okey to niech będzie zmierzch
Alex: wampir
Kate: wilkołak
Eleanor:pies
Milly: kot
Danielle: mysz
Alex: ser
Kate: Niall
Eleanor: blondyn
Milly: brunet
Danielle: rudy
Alex: Ed
Kate: Kiss me
Eleanor: uuuu Niall nie będzie szczęśliwy
Kate: ale mi chodzi o piosenkę
Danielle: tak tak my już wiemy co ci chodzi pod główce
Kate: foch
Alex: z Edem czy z Niallem?
Kate: Zboczuch
Alex: też cię kocham
Kate: dobra koniec tych skojarzeń może teraz coś innego
Danielle: to może wymyślimy początek rymowanki z którymś z chłopaków a jego dziewczyna musi ja dokończyć
dziewczyny: okey
Alex: kiedy Harry gotuje
Milly: serca mu maluje. Teraz dla Danielle Kiedy Liam mnie całuje
Danielle: świat wiruje
dziewczyny: awww słodko
Danielle: Kiedy Zayn mnie maluje
Alex: nago mu pozuje. Kiedy Niall mi śpiewa
Kate: wędruje do nieba. Kiedy Lou rozwiesza pranie
Eleanor:mam ochotę na ruchanie- wszystkie wybuchłyśmy śmiechem
Milly: ej a może poczytamy jakieś rymowanki o chłopakach w necie jest tego pełno Directioners mają talent
Alex: okey to ja lecę po laptopa- wróciła po dwóch minutach i zaczęłyśmy czytać ( info od autorki wszystkie rymowanki po niżej nie są mojego autorstwa są one znalezione w internecie)
Kate: patrzcie na to...
Alex: albo to ""Dziś opowiem wam historię
Jak One Direction utknęło w mej głowie
Zaczęło się to na twitterze
Nadal sama w to nie wierzę
Wszyscy w koło już gadali
Jak ci chłopcy się poznali
Ja ich również poznać chciałam
Więc na wikipedię się wybrałam
Po godzinie, może dwóch, znałam ich od stóp do głów
Chłopcy są bardzo kochani
W Polsce również są ich fani
Oni to zauważyli
Do Polaków by przybyli
My cieszymy się niezmiernie
I czekamy na nich wiernie
Harry ma lokersy swoje
I nie straszne mu podboje
Liam lubi żółwia swego
I go karmi dnia każdego
Nialler ma swój śmiech zabójczy
Tylko usłysz, on jest twórczy
Louis zawsze się uśmiecha
I nie skupia się na grzechach
„Vas Happenin ?” , to Zayna sprawa
On uwielbia wciąż tak gadać
Już troszeczkę wiesz o chłopcach
Więc ich fanem możesz zostać
Kończę ten dziwaczny wiersz
Więc, Pozdrawiam, Kocham, Cześć." "
"Idzie sobie Harry loczek
Danielle: nie złe ale to lepsze
"
Siekiera, motyka czarne morze,
Milly: to jest lepsze "Hot lips, dirty hips, nice ass, high class, sexy smile, HARRY STYLES"
Zaczęło się to na twitterze
Nadal sama w to nie wierzę
Wszyscy w koło już gadali
Jak ci chłopcy się poznali
Ja ich również poznać chciałam
Więc na wikipedię się wybrałam
Po godzinie, może dwóch, znałam ich od stóp do głów
Chłopcy są bardzo kochani
W Polsce również są ich fani
Oni to zauważyli
Do Polaków by przybyli
My cieszymy się niezmiernie
I czekamy na nich wiernie
Harry ma lokersy swoje
I nie straszne mu podboje
Liam lubi żółwia swego
I go karmi dnia każdego
Nialler ma swój śmiech zabójczy
Tylko usłysz, on jest twórczy
Louis zawsze się uśmiecha
I nie skupia się na grzechach
„Vas Happenin ?” , to Zayna sprawa
On uwielbia wciąż tak gadać
Już troszeczkę wiesz o chłopcach
Więc ich fanem możesz zostać
Kończę ten dziwaczny wiersz
Więc, Pozdrawiam, Kocham, Cześć." "
"Idzie sobie Harry loczek
ale z niego
mały zboczek.
Za nim biegnie Louis krzyczy
Larry już na
zawsze biczys
To nie koniec tej wędrówki
idzie Liam bez
karkówki,
bo karkówkę Niall już je
Zayn na końcu włóczy
się"
Danielle: nie złe ale to lepsze"
Siekiera, motyka czarne morze,
Chłopcy byli w
x-factorze,
Siekiera, motyka śliczne twarze,
Nasz Zayn
lubi tatuaże.
Siekiera, motyka hop do teczki
Nasz Hazza ma
słit dołeczki.
Siekiera, motyka Kur* Mać
Harry lubi nago
spać.
Siekiera, motyka stado mrówek
Zayn ma dużo
bejsbolówek.
Siekiera, motyka zero podwyżek,
Liam Payne
boi się łyżek.
Siekiera, motyka pół fistaszka,
Lou
kocha swego ptaszka (że Kevina xd)
Siekiera, motyka niskie
słupki
Łan Di mają seksi dupki.
Siekiera, motyka worków
sześć
Nialler lubi dużo jeść.
Siekiera, motyka ale
faza,
Harry ma przezwisko ''Hazza'' .
Siekiera, motyka
słodkie toffie
Elka lubi ''Starbucks Coffee''.
Siekiera,
motyka żaróweczki
Lou lubi marcheweczki.
Siekiera, motyka
cztery kleszcze,
Ich piosenki są najlepsze.
Siekiera,
motyka słodki pies,
ONE DIRECTION JEST THE BEST!"
Milly: to jest lepsze "Hot lips, dirty hips, nice ass, high class, sexy smile, HARRY STYLES"
Alex: dobre bo o Hazzie
Milly: nie dobre bo...bo... no dobra niech będzie dobre bo o Hazzie
Kate: to jest fajne
Jeszcze chwile czytałyśmy rymowanki potem zaczęłyśmy same tworzyć ale wyszły bardzo zboczone wiec ich wam nie napisze
Milly: zastanawiam się po czym nam tak odbiło
Danielle: mówię wam to po tych chipsach
Eleanor: nie zdecydowanie to przez frugoAlex: nie to bardziej Tymbarku wina
Kate: moim zdaniem do tego gęstego coś dodają
Milly: a ja uważam że to przez te paluszki one są posypane czymś podobnym do soli ale na pewno to nie ona
Eleanor: po paluszkach? nie to na pewno przez Frugo
Kate: ciepnęłaś się tego frugo jak rzep psiego ogona
W taki oto sposób sprzeczałyśmy się po czym nam odbija. Każda broniła swojego zdania. Tak się pochłonęłyśmy się w to "sprzeczkę" że nie za uwarzyłyśmy że chłopaki stoją koło nas dziwnie się na nas patrząc
Louis: : może nam któraś wyjaśnić jak to możliwe że ja z chłopakami wypiliśmy po parę piw i nic nam nie jest za to wy po soku macie takie odpały że nawet my po pijaku takich nie mamy
Eleanor: to przez frugo
Alex: nie bo Tymbark
Milly: paluszki
Danielle: chipsy
Kate: Kubuś- przez chwile znów się sprzeczałyśmy
Liam: spokój dziewczyny
Harry: u was wszystko powoduje odpały
Niall: dobra Kate już późno zbieramy się do domu
Kate: okey- pożegnali się z nami i wyszli
Milly: ja też będę się już zbierać
Harry: nie ma mowy nie będziesz nigdzie łazić po nocach- potrzedł do mnie od tyłu i przytulił tak bym nie mogła mu się wyrwać
Milly: Harry nie przesadzaj ja mieszkam obok nawet przez ulice nie muszę przechodzić
Harry: i co z tego? zostajesz u was bez gadania
Milly: grrrr
Harry: też cię kocham- w jednej chwili obrócił mnie tak bym stała teraz na przeciwko niego i pocałował mnie
Louis: uuuuuuuuuu
Eleanor: oj zamknij się Ludwiku- walnęła go łokciem w brzuch
Louis: grrr po co ja się pytałem Kate jaki jest odpowiednik mojego imienia w Polsce
i to jeszcze prze tobie
Eleanor: hahaa twój błąd Ludwiku Wieśku Tomlinson - wszyscy wybuchli śmiechem to znaczy wszyscy oprócz Lou który był zły ale w końcu i on zaczął się śmiać
Było już późno więc rozeszliśmy się po pokojach. Od razu udałam się do Hazzy łazienki by się przebrać loczek dał mi swoją bluzkę cwaniak wybrał taką że ledwo zakrywała mi pośladki. Kiedy wyszłam z łazienki chłopak leżał już przebrany na łóżku z laptopem na kolanach. Kiedy usłyszał dźwięk zamykających się drzwi od razu oderwał wzrok od monitora i spojrzał z uśmiechem na mnie
Harry: wiedziałem że będziesz w tym ładnie i to tego sexownie wyglądać.
Milly: no ładnie czego ja się dowiaduje. Czyli nie zawsze ładnie wyglądam?- zaczęłam się z nim droczyć kładąc się na łóżku
Harry: oczywiście że zawsze pięknie wyglądasz a szczególnie w moich ubraniach w tedy jesteś taka pociągająca że aż trudno ci się oprzeć- zaczął mnie całować wiedziałam że chce czegoś więcej w sumie to ja też "tego" chciałam ale bałam się o małą wiem że sansę żeby jej to zaszkodziło są małe lecz jednak jakieś nie bezpieczeństwo jest a ja wole go unikać. Kiedy Hazza stał się bardziej nachalny postanowiłam to przerwać
Milly: Harry nie- lekko odepchnęłam go od siebie
Harry: dlaczego?
nic nie powiedziałam tylko wskazałam na brzuch
Harry: przecież będziemy uważać nic jej się nie stanie. no prooooszę
Milly: powiedziałam nie zdania nie zmienię nie będę narażać naszej córki na najmniejsze niebezpieczeństwo dla twojego widzi mi się
Harry: grrrr
Milly: dobranoc- odwróciłam się do niego plecami. Byłam na niego trochę zła że mnie nie rozumie. Do tego doszły moje wahania nastroju i nawet nie zorientowałam się kiedy zaczęłam szlochać. Kiedy tylko loczek to usłyszał przytulił mnie od tyłu
Harry: proszę nie płacz przepraszam powinienem cię zrozumieć a nie strzelać fochy przepraszam zrobię wszystko tylko już nie płacz
Milly: przytul mnie mocno- chłopak przytulił mnie najmocniej jak tylko mógł a ja się uspokoiłam.
Harry: Przepraszam zmów przeze mnie płaczesz nie chce tego to samo tak wychodzi. Robię wszystko by cię nie ranić a wciąż to robię. Może ja już nie potrafię nie krzywdzić ludzi na których mi zależy, zasługujesz na kogoś lepszego niż ja.- powiedział zmartwiony patrząc mi w oczy
Milly: przestań Harry to ty jesteś dla mnie idealny. Nie chce nikogo innego rozumiesz kocham cię i nikogo innego nie pokocham- wciąż patrzyliśmy sobie w oczy
Harry: ja ciebie też ale znów doprowadziłem cie do łez
Milly: Harry posłuchaj tak to prawda smutno mi się zrobiło że ty mnie nie rozumiesz no ale bez przesady a łzy to u mnie normalne wahania nastroju.
Harry: przepraszam Mil za wszystko co ci zrobiłem byłem idiota debilem krzywdząc tak wspaniałą dziewczynę jak ty. Ta cała sytuacja z twoim wyjazdem mnie przerosła próbowałem sobie to jakoś poukładać w głowie potem twoje słowa że nigdy mnie nie kochałaś zabolały mnie pocieszyłem się Jesicą która nieźle mi w głowie namieszała. Nie zrozum mnie źle ja nie obwiniam cię że mnie wtedy zostawiłaś nie chce żebyś kiedykolwiek pomyślała że mam do ciebie o to żal bo go nie mam. Poświęciłaś wtedy całe swoje szczęście bym mógł spełniać swoje marzenia. Chce żebyś wiedziała że jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało czasem zastanawiam się co ja takiego zrobiłem że przytrafiło mi się takie szczęście że mam ciebie. Bardzo cię kocham i mam nadzieje że już nic więcej złego nam się nie przytrafi- zakończył swoją przemowę długim i namiętnym pocałunkiem. Włożył w niego całą swoją miłość i delikatność. Znów poczułam się jak w niebie.
_________________________________________________________________________________
NA POCZĄTEK CHCE PODZIĘKOWAĆ ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE POD OSTATNIM POSTEM. WIEM ŻE WAS ZAWIODŁAM I STRASZNIE MI Z TYM ŹLE MAM NADZIEJE ŻE MI WYBACZYCIE. WEDŁUG MNIE ROZDZIAŁ DOŚĆ KIEPSKI. CZEKAM NA WASZĄ OPINIE. 10 KOMENTARZY I DODAM NASTĘPNY SORRY ZA SZANTAŻYK ALE JAKOŚ MUSZE WAS ZMOBILIZOWAĆ DO PISANIA KOMENTARZY
POZDRAWIAM
PAULA:*
czwartek, 28 lutego 2013
KAŻDY KTO CZYTA MOJEGO BLOGA NIECH SKOMENTUJE TEN POST PROSZE
HEJKA
CO U WAS? BRAKUJE MI WAS :( NIESTETY BLOGA NIE OD WIESZE W NAJBLIŻSZYM CZASIE. POWODÓW JEST PARĘ PO PIERWSZE SZKOŁA PO DRUGIE NIE MAM CZASU PISAĆ I PO TRZECIE NAJWAŻNIEJSZE NIE MAM WENY PRÓBUJE COŚ NAPISAĆ ALE WSZYSTKO JEST BEZNADZIEJE. NIE WIEM CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJE NIGDY CZEGOŚ TAKIEGO NIE MIAŁAM. :(
PISZCIE DO MNIE NA TT @paula_sobiecka CHĘTNIE Z WAMI POGADAM.
PRZEGLĄDAŁAM OSTATNIO PARĘ BLOGÓW KTÓRE DOPIERO ZACZYNAJĄ I DZIEWCZYNY MAJĄ POD ROZDZIAŁAMI ZE 20 KOMENTARZY JA JA POD SWOIMI LEDWO Z 7. ZASTANAWIAM SIĘ CZY TO OPOWIADANIE SERIO JEST AZ TAKIE ZŁE ŻE NIKT GO NIE KOMENTUJE? TAK WIEM NIE RAZ MI MÓWI KTOŚ ŻE NIE CHCE WAM SIĘ PISAĆ KOMENTARZY ALE TO NAPRAWDĘ DLA WAS CHWILKA A DLA MNIE OGROMNA MOTYWACJA KTÓREJ OSTATNIO MI BRAKUJE.
MAM NADZIEJE ŻE KTOKOLWIEK TO PRZECZYTAŁ I NAPISZECIE DO MNIE NA TT.
POZDRAWIAM
PAULA:*
CO U WAS? BRAKUJE MI WAS :( NIESTETY BLOGA NIE OD WIESZE W NAJBLIŻSZYM CZASIE. POWODÓW JEST PARĘ PO PIERWSZE SZKOŁA PO DRUGIE NIE MAM CZASU PISAĆ I PO TRZECIE NAJWAŻNIEJSZE NIE MAM WENY PRÓBUJE COŚ NAPISAĆ ALE WSZYSTKO JEST BEZNADZIEJE. NIE WIEM CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJE NIGDY CZEGOŚ TAKIEGO NIE MIAŁAM. :(
PISZCIE DO MNIE NA TT @paula_sobiecka CHĘTNIE Z WAMI POGADAM.
PRZEGLĄDAŁAM OSTATNIO PARĘ BLOGÓW KTÓRE DOPIERO ZACZYNAJĄ I DZIEWCZYNY MAJĄ POD ROZDZIAŁAMI ZE 20 KOMENTARZY JA JA POD SWOIMI LEDWO Z 7. ZASTANAWIAM SIĘ CZY TO OPOWIADANIE SERIO JEST AZ TAKIE ZŁE ŻE NIKT GO NIE KOMENTUJE? TAK WIEM NIE RAZ MI MÓWI KTOŚ ŻE NIE CHCE WAM SIĘ PISAĆ KOMENTARZY ALE TO NAPRAWDĘ DLA WAS CHWILKA A DLA MNIE OGROMNA MOTYWACJA KTÓREJ OSTATNIO MI BRAKUJE.
MAM NADZIEJE ŻE KTOKOLWIEK TO PRZECZYTAŁ I NAPISZECIE DO MNIE NA TT.
POZDRAWIAM
PAULA:*
piątek, 22 lutego 2013
ZAWIESZAM
PISZĘ TĄ NOTKĘ (CHOĆ PEWNIE I TAK NIKT JEJ NIE PRZECZYTA) BY PO INFORMOWAĆ WAS O TYM ŻE ZAWIESZAM BLOGA. NIE MAM ZA BARDZO CZASU BY GO PISAĆ DO TEGO MAŁO OSÓB CZYTA ROZDZIAŁY I KOMENTUJE :( NIE WIEM KIEDY ODWIESZĘ GO.
JEŚLI CHCECIE BYM PISAŁA BLOGA DALEJ I NIEDŁUGO ODWIESIŁA GO ZOSTAWCIE KOMENTARZ POD TYM POSTEM, JEŚLI BĘDZIE ICH MAŁO BLOG BĘDZIE ZAWIESZONY AŻ DO ODWOŁANIA :(
JEŚLI CHCECIE BYM PISAŁA BLOGA DALEJ I NIEDŁUGO ODWIESIŁA GO ZOSTAWCIE KOMENTARZ POD TYM POSTEM, JEŚLI BĘDZIE ICH MAŁO BLOG BĘDZIE ZAWIESZONY AŻ DO ODWOŁANIA :(
Subskrybuj:
Posty (Atom)
